Fot. Serwis Samorządowy PAP
Powołanie zespołów eksperckich do ponownej analizy tzw. determinant oraz otwartość na dalsze korekty systemu dochodów samorządów zapowiedziała podczas 6. Forum Miasteczek Polskich wiceminister finansów Hanna Majszczyk. Zaznaczyła przy tym, że reforma zrealizowała najważniejsze cele – takie jak przejrzystość i przewidywalność, a mniejsze samorządy zyskały na nowych rozwiązaniach średnio ok. 11 proc. w stosunku do starego systemu.
Podczas debaty zorganizowanej w ramach 6. Forum Miasteczek Polskich wiceminister finansów Hanna Majszczyk odniosła się do skutków nowej ustawy o dochodach JST oraz możliwych zmian w systemie finansowania samorządów.
Zapytana o powody decyzji o wstrzymaniu się z korektą ustawy o dochodach JST skutkujących zmianami na rok 2027 wiceszefowa MF zapewniła, że resort nie wyklucza dalszych prac modyfikacyjnych i udoskonalających system finansowania samorządów.
„W tej ewaluacji (ustawy o dochodach JST – red.), która została opracowana w Ministerstwie Finansów i przedstawiona stronie samorządowej, nie ma takiej konkluzji, że nie trzeba pracować, nie trzeba współpracować, nie trzeba myśleć, gdzie można ewentualnie ten system usprawnić, poprawić lub nadać mu jeszcze inne kierunki” – wyjaśniła Majszczyk.
Dodała przy tym, że pierwszy rok obowiązywania nowych regulacji miał charakter przejściowy.
„Rok 2025 był okresem przejściowym. On ma mnóstwo rozwiązań, które miały charakter dostosowujący po to, żeby w ogóle w ten system można było wejść. On, przypomnę, zakładał i zrealizował wydatków dodatkowych z budżetu państwa około 25 mld i to było coś, co i tak pierwotnie nie było zakładane. W efekcie przy ustawionych parametrach tej ustawy skutki sięgnęły prawie 25 mld. Wymagało to szeregu przepisów o charakterze przejściowym. Dlatego ustawa po roku obowiązywania, po 2025 nie odzwierciedla w pełni faktycznych efektów” – przekonywała wiceminister.
Majszczyk zapowiedziała, że w najbliższym czasie zostaną skierowane wnioski do poszczególnych organizacji samorządowych o wskazanie ekspertów do odrębnych zespołów roboczych. Ich zadaniem będzie ponowna analiza tzw. determinant przypisanych do konkretnych kategorii samorządów.
Wiceminister poinformowała też, że resort planuje wcześniej publikować dane o dochodach poszczególnych JST na kolejne lata, aby ułatwić im planowanie budżetowe.
Odnosząc się do krytyki, że reforma dochodów JST nie zlikwidowała zróżnicowania samorządów wiceszefowa MF powiedziała, że celem reformy nie było i nie mogło być całkowite zlikwidowanie różnic dochodowych.
„To jest niemożliwe. Samorządy mają różny potencjał, mają różne możliwości inwestycyjne, mają różne zasoby którymi dysponują, różne liczby mieszkańców. (...) Ani nie było to nigdy założeniem, ani ta ustawa tego nie miała regulować” – wyjaśniła Majszczyk.
Wiceminister zwróciła też uwagę na wnioski z niezależnych analiz, w tym m.in. raportu NIST, wskazujące na zmniejszenie rozpiętości dochodowych w ramach poszczególnych kategorii samorządów.
„Z tych raportów wynika, że najwięcej na tej reformie skorzystały mniejsze jednostki. Ja sobie też pozwoliłam dokonać przed przyjściem tutaj do państwa takiej analizy (...) jak takie jednostki do 50 tys. mieszkańców, biorąc pod uwagę już rok 2025-2026, jakie są ich jakby efekty działania tej ustawy. Otóż w stosunku do tego, co byłoby, jeżeli stara ustawa by działała, to mamy mniej więcej od 10 do ponad 11 proc. korzyści” – zaznaczyła wiceszefowa MF.
Majszczyk podkreśliła przy tym, że mechanizm wyrównawczy systemu nie może doprowadzić do sztucznego zrównania dochodów przeliczeniowych na mieszkańca małej gminy z dochodami metropolii, ponieważ zakres obowiązków i obciążeń dużych miast jest nieporównywalnie większy.
Wiceszfowa zwróciła też uwagę, że celem nowej ustawy o dochodach JST nie było powstrzymanie depopulacji.
„Ta ustawa też nie jest na to remedium, że ma zatrzymać lub w jakiś sposób zapobiegać depopulacji. Oczywiście poprzez systemy wyrównawcze w jakiś sposób będzie niwelowała, czy też niweluje. I tutaj my też w ewaluacji zwracamy na to uwagę, że jest to zakres, któremu można się przyjrzeć i jesteśmy otwarci w tym zakresie, żeby te prace prowadzić. (...) Ale to na pewno, nie oszukujmy się, nie prowadzi do tego, że my zasypiemy całkowicie efekt tej depopulacji” – tłumaczyła wiceminister.
Z kolei burmistrz Proszowic oraz prezes Unii Miasteczek Polskich Grzegorz Cichy zwrócił uwagę, że wyższym wpływom do lokalnych budżetów towarzyszy gwałtowny wzrost kosztów bieżących, w tym podwyżki płacy minimalnej, rosnące wynagrodzenia nauczycieli oraz presja płacowa w urzędach.
Samorządowiec zwrócił też uwagę na rosnące opłaty za odbiór odpadów, wzrost cen energii i ogrzewania, a także wysokie koszty obsługi zadłużenia.
"Owszem, mamy większe dochody (...), natomiast wzrosły nam również wydatki, koszty, chociażby pensja minimalna czy wynagrodzenia nauczycieli. To generuje nam wielki kłopot" – podkreślił Cichy, apelując o stworzenie mechanizmów osłonowych dla samorządów oraz uwzględnienie w ewaluacji systemu dochodów JST m.in. wskaźnika długości dróg gminnych.
Z kolei Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich wskazał, że z analiz strony samorządowej wynika, że w latach 2014–2026 dysproporcje dochodowe między najbogatszymi a najsłabszymi samorządami zwiększyły się ponad trzykrotnie.
Ekspert obalił mit, jakoby bieda i bogactwo przebiegały według określonych kategorii JST, i zaapelował o odwagę w reformowaniu przepisów, które zmuszają gminy do nieefektywnego wydawania środków publicznych. Jako przykład podał sztywne regulacje w oświacie i przedszkolach, gdzie w dobie depopulacji jednostkowy koszt utrzymania dziecka gwałtownie rośnie, powodując m.in. nadmierny wzrost dotacji dla placówek niepublicznych.
mp/