Ważne jest usytuowanie informatyka, sytuacja w urzędzie oraz czy środowisko lokalne potrzebuje nowych rozwiązań informatycznych - mówi Piotr Poniatowski z UM Biała Podlaska.Jego zdaniem zainteresowanie obywateli możliwościami jakie otwiera informatyzacja jest wciąż znikome
Jak w urzędach postrzegani są informatycy - jako „panowie od komputerów i kabelków", czy specjaliści potrafiący zarządzać projektami?
Piotr Poniatowski, naczelnik Wydziału Informatyki i Łączności UM Biała Podlaska: To zależy od urzędu i od informatyka. Zależy od struktury - czy w urzędzie jest wydział zajmujący się informatyką, czy pojedyncze stanowisko, czy np. informatyk jest zatrudniony tylko na pół etatu. W Białej Podlaskiej jest Wydział Informatyki i Łączności. Realizujemy duże projekty informatyczne. Mamy ludzi „technicznych"', czyli właśnie tych „od kabelków", ale są też menadżerowie, którzy projektują systemy i wdrażają je w życie.
Często jednak informatycy, szczególnie w małych urzędach, są postrzegani jako osoby, które rozwiązują doraźne problemy. Wójtowie, burmistrzowie, prezydenci nie doceniają potencjału tych pracowników?
Myślę, że to się wiąże z lokalnymi potrzebami. W niektórych urzędach są oprogramowania, które zaspokajają potrzeby urzędu i dlatego nikt tam nie czuje chęci do dalszego rozwoju. Jeśli dodatkowo nie ma tam młodych ludzi, którzy chcieliby inaczej, więcej - to sytuacja się nie zmienia.
Jeśli jednak pojawiają się osoby w urzędzie, które taką potrzebę rozwoju czują lub kiedy środowisko to wymusza, bo np. mieszkańcy chcą wysyłać do urzędu maile, to cała sytuacja się zmienia. Na pewno tam, gdzie jest świadomość rozwiązań informatycznych, jest lepiej. Nie wszędzie jednak menadżer sobie poradzi, szczególnie jeśli wpadnie w środowisko, gdzie nie ma zrozumienia dla nowych technologii, nie ma poparcia władz.
Problem jest więc złożony. Ważne jest usytuowanie informatyka w urzędzie, środowisko wewnątrz urzędu oraz najważniejsze - czy środowisko lokalne potrzebuje nowych rozwiązań informatycznych.
Często mieszkańcy nie czują takiej potrzeby.
Mamy przykład elektronicznych skrzynek podawczych, które w większości urzędów funkcjonują, natomiast zainteresowanie obywateli jest niestety znikome.
A co z samymi informatykami? Wiadomo, że większość z nich, jeśli tylko ma okazję - odchodzi z urzędu do biznesu.
Czasami dzieje się odwrotnie, czego sam jestem przykładem. Dostrzegłem możliwości realizacji dużych projektów IT właśnie przez samorząd. I te projekty są realizowane, mamy np. światłowodową sieć miejską, do której są podłączone wszystkie jednostki. W okolicy nie ma firm, które byłyby w stanie realizować tego typu projekty informatyczne.
Oczywiście, na pewnym etapie kariery człowiekowi zależy na zdobyciu doświadczenia, realizowaniu siebie, a w pewnym momencie dociera się do bariery związanej z zarobkami.
Jeśli popatrzymy na pensję ograniczoną widełkami, to nie są to rewelacyjne pieniądze. Na pewno jednak można realizować projekty, pozyskiwać na nie fundusze i wtedy całość inaczej się bilansuje. Akurat w naszym urzędzie jest tak, że cały czas mamy dużo do zrobienia, nie brakuje nam pomysłów, a praca jest ciekawa.
Jednak mam świadomość, że nie wszędzie tak jest.
Dziękuję za rozmowę
as/