Udoskonalanie systemu SIMiK idzie jak po grudzie. Miał ułatwić rozdzielanie funduszy unijnych, niestety wciąż nie funkcjonuje poprawnie. Koszty opóźnień są ogromne
Udoskonalanie SIMiK (System Informatyczny Monitoringu i Kontroli) idzie jak po grudzie. Pierwotnie miał ułatwić rozdzielanie funduszy unijnych, niestety są z nim stałe problemy i do dziś nie funkcjonuje poprawnie.
Od samego początku prace nad programem informatycznym opóźniają się i są z nim stałe kłopoty. Działania związane z realizacją systemu rozpoczęto już w 2002 r., zgodnie z pierwotnymi terminami wynikającymi z "Programu Przygotowań Polski do członkostwa w Unii Europejskiej". SIMiK miał być wdrożony jeszcze przed naszym wejściem do Unii Europejskiej, tj. w lutym 2004 r. i pomimo formalnego odbioru w grudniu 2004 r. oprogramowania przez "Międzyresortowy Zespół ds. Informatycznego Systemu Monitoringu i Kontroli Finansowej Funduszy Strukturalnych i Funduszu Spójności", właściwie do dnia dzisiejszego system ten nie działa.
Ministerstwo Finansów już prawie od 2 lat prowadzi prace nad modyfikacją oprogramowania, jednak z powodu częstych zmian wzorów wniosków, umów o dofinansowanie oraz stałej fluktuacji kadr w instytucjach odpowiedzialnych za wprowadzanie danych do SIMiK, uruchomienie systemu się opóźnia. Koszty tych opóźnień są ogromne. Tylko do końca 2005 r. koszty zwiazane z budową i wdrażaniem SIMIK wyniosły ponad 12,5 mln zł, z czego bezpośrednio z budżetu państwa na system wydano prawie
6 mln zł, a planowane wydatki mają być jeszcze większe.
Jak podała "Rzeczpospolita" MF ogłosiło przetarg na zbadanie SIMIK pod kątem przyczyn jego niesprawności i ewentualnym wyeliminowaniu problemów. Niestety, z powodu protestu jednej z firm, po raz koleny dojdzie do opóźnień i na sprawną aplikację będzie trzeba jeszcze poczekać.
Marcin Przybylski
m.przybylski@pap.pl