Trzy załogi policyjnych radiowozów sprawdzały wiceburmistrza Śródmieścia Piotra Królikiewicza, gdy zamontował na latarni pudełko od butów, które służyło mu jako camera obscura - donosi „Gazeta Wyborcza".
Przed ustawieniem kamery zaczął poszukiwać obiektu, który zapewniłby jej stabilność. Królikiewicz przykleił pudełko po butach do jednej z latarń. Nagle zaczęła zjeżdżać się policja na sygnale.
- Nie chwaliłem się, kim jestem, ale kiedy zapytali, czy mam pozwolenie na fotografowanie przy gmachu urzędu, ujawniłem, że tam pracuję - mówi Piotr Królikiewicz. Interwencja zakończyła się pouczeniem.