Fot. PAP/Radek Pietruszka
Ponad 85 proc. Polaków uważa sprawy swojej gminy za własne, a 81 proc. deklaruje, że warto się w nie angażować. Jednocześnie 68 proc. nie wie, kto uchwala gminny budżet, a tylko 38 proc. wierzy, że władze gminy kierują się dobrem mieszkańców - wynika z badania Barometru Lokalnego Kapitału Obywatelskiego opracowanego przez Fundację Rozwoju Demokracji Lokalnej im. Jerzego Regulskiego.
Barometr Lokalnego Kapitału Obywatelskiego to pierwsze w Polsce narzędzie do całościowego i cyklicznego pomiaru kapitału obywatelskiego wspólnot lokalnych. Kapitał obywatelski autorzy rozumieją jako zdolność mieszkańców do uzgadniania i realizowania wspólnych celów oraz radzenia sobie z wyzwaniami.
Barometr mierzy pięć wymiarów kapitału obywatelskiego na skali od 0 do 100 punktów. Najwyżej wypadają normy obywatelskie (66 punktów) i przywiązanie do miejsca zamieszkania (64). Najniżej to, co na co dzień widoczne: wiedza o regułach lokalnej demokracji (42) i rzeczywista aktywność (27). Różnica między tym, co Polacy deklarują, a tym, co robią, wynosi 39 punktów. W tegorocznej edycji syntetyczny wskaźnik kapitału obywatelskiego wyniósł 47,6 punktu (na 100) i posłuży za punkt odniesienia dla kolejnych edycji.
Z opublikowanego przez FRDL raportu wynika, że 81 proc. badanych nie działa w żadnej organizacji na terenie swojej gminy, a 49 proc. nigdy nie sprawdzało informacji publikowanych przez lokalny samorząd. Autorzy opracowania podkreślają, że przyczyną niskiego zaangażowania nie jest brak chęci, lecz powszechny i często nieuświadomiony deficyt wiedzy na temat reguł funkcjonowania samorządu.
Z badania wynika, że 39 proc. mieszkańców nie potrafi podać nazwiska ani jednego radnego ze swojej gminy, 68 proc. nie wie, że budżet gminy uchwala rada (najczęstszą błędną odpowiedzią był wójt), a aż 55 proc. nie zna sposobu odwołania wójta przed końcem kadencji. Z kolei 48 proc. ankietowanych przekonanych, że dobrze rozumie działanie samorządu, również błędnie wskazywało organ uchwalający budżet
Zdaniem Cezarego Trutkowskiego, prezesa Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej problemem nie jest zła wola mieszkańców. „Polacy chcą być aktywnymi obywatelami swoich gmin, ale nie wiedzą, jak się do tego zabrać, i nie wierzą, że to ma sens. Nie jest to problem złej woli mieszkańców, tylko brakujących zasobów: wiedzy, doświadczenia i wcześniejszych pozytywnych efektów działań społecznych. Dobra wiadomość jest taka, że każdy z tych zasobów można uzupełnić na poziomie gminy, bez zmiany ustaw” – zaznaczył Trutkowski.
Badanie ujawniło również rozdźwięk między wiarą w procedury wyborcze a codziennym poczuciem sprawczości. Choć 82 proc. Polaków uważa, że głos w wyborach samorządowych ma znaczenie, to realny wpływ na sprawy gminy przypisuje sobie jedynie 40 proc. respondentów.
Ponadto, oceniając relacje w swojej gminie, 51 proc. badanych wskazuje na nieufność, ostrożność i interes prywatny, podczas gdy solidarność i dbałość o dobro wspólne dostrzega 40 proc.
Jednym z najbardziej wymownych ustaleń raportu jest związek między oceną lokalnych władz a wiedzą mieszkańców. Okazało się, że im lepiej badani oceniają wójta, burmistrza i radę, tym mniej wiedzą o tym, jak działa ich gmina, a pośrednio są też mniej aktywni. Odwrotnie działa przejrzystość: tam, gdzie łatwo dowiedzieć się, co dzieje się w gminie, mieszkańcy wiedzą więcej i częściej się angażują. Dane nie rozstrzygają, czy zadowolenie z lidera osłabia potrzebę własnej orientacji, czy raczej słabiej zorientowani oceniają władze łagodniej. W obu przypadkach wniosek jest ten sam: wspólnota, której życie publiczne skupia się wokół jednej osoby, gromadzi mniej rozproszonej kompetencji obywatelskiej, niż wymaga trwała samorządność.
Ogólnopolskie badanie „Polki i Polacy o samorządności” zostało zrealizowane techniką wywiadów telefonicznych (CATI) w kwietniu 2025 r. na reprezentatywnej próbie 1010 dorosłych mieszkańców Polski.
mp/