Fot. PAP/Łukasz Gągulski
W ciągu ostatnich 20 lat w całym kraju odbyło się 320 głosowań w sprawie odwołania włodarza miasta lub gminy - w 43 przypadkach okazały się one skuteczne – poinformował Związek Miast Polskich. Dodał, że średnia skuteczność referendów na przestrzeni ostatnich dwóch dekad to ok. 13 proc.
Po odwołaniu prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego Związek Miast Polskich przedstawił analizę na temat skuteczności odwoływania z urzędu włodarzy miast i gmin.
Jak wynika z badania, w ciągu ostatnich 20 lat w całym kraju odbyło się 320 głosowań w sprawie odwołania włodarza miasta lub gminy. W 43 przypadkach referendum okazało się skuteczne. Jak przekazał ZMP, średnio 13 proc. przeprowadzonych referendów doprowadziło do odwołania włodarza. W pozostałych przypadkach referenda zakończyły się niepowodzeniem głównie z powodu zbyt niskiej frekwencji.
ZMP przypomniał, że w ciągu ostatnich 20 lat referenda odwoławcze były organizowane z różną częstotliwością.
„Rekordowa pod względem ich liczby pozostaje kadencja 2010–2014, w trakcie której przeprowadzano aż 114 głosowań ws. odwołania włodarza. Już w kolejnej kadencji 2014–2018 odbyło się jednak tylko 45 referendów odwoławczych” – napisał ZMP.
W obecnej kadencji przeprowadzono już 36 referendów ws. odwołania włodarza, a kolejne trzy są zaplanowane.
„W pierwszych dwóch latach poprzedniej kadencji przeprowadzono 23 takie głosowania, mamy więc do czynienia ze wzrostem liczby referendów. Czas pokaże, czy w obecnej kadencji zostanie pobity rekord z lat 2010–2014” – zauważyły miasta.
ZMP przypomniał, że na przestrzeni lat referenda ws. odwołania włodarza były organizowane wielokrotnie. Jednak zdaniem związku „liczba skutecznie odwołanych włodarzy jasno pokazuje, że mieszkańcy traktują go jako narzędzie nadzwyczajne”.
Aleksander Miszalski (KO) został odwołany z urzędu w wyniku referendum, które odbyło się 24 maja. Frekwencja wyniosła 29,99 proc. przy progu ważności 26,98 proc. Za odwołaniem Miszalskiego zagłosowało 171 581 osób (97,93 proc.), przeciwko – 3 631 (2,07 proc.).
Referendum było inicjatywą grupy obywateli, której twarzą stał się przewodniczący rady dzielnicy Stare Miasto Jan Hoffman. Przeciwnicy zarzucali prezydentowi m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo, niespełnienie wyborczych obietnic, sprawowanie urzędu w sposób niegodny. Nie podobają się im również sposób wprowadzenia i zasady strefy czystego transportu (SCT), podwyżki cen biletów, wydłużenie godzin płatnego parkowania.
mc/