Prezydent Świdnicy Beata Moskal-Słaniewska; fot. PAP/Marcin Gadomski
To blokada techniczna, a nie brak woli samorządów uniemożliwia dziś transkrypcję małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą - powiedziała w rozmowie z Serwisem Samorządowym PAP prezydent Świdnicy Beata Moskal-Słaniewska. Wyraziła przy tym nadzieję, że w najbliższych dniach problem zostanie rozwiązany.
Serwis Samorządowy PAP: 25 listopada Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że państwo członkowskie ma obowiązek uznać małżeństwo pary tej samej płci zawarte legalnie w innym kraju UE, nawet jeśli prawo tego państwa nie uznaje tego typu związków. Tymczasem słyszymy od zainteresowanych, że w Polsce jeszcze nie jest to możliwe. Dlaczego?
Beata Moskal-Słaniewska: Od kilku lat nie prowadzimy rejestrów ręcznie, tylko wszystko dzieje się w przestrzeni wirtualnej. W przypadku transkrypcji mamy system, który zezwala na wprowadzenie danych tylko kobiety i mężczyzny. Jeśli wpiszemy numer PESEL osób tej samej płci, system odczyta to jako niezgodność i nie przepuści tego dalej. I to jest problem, który uniemożliwia nam zrobienie transkrypcji. Ale wierzę, że w najbliższych dniach zostanie rozwiązany.
O możliwości transkrypcji aktów małżeństw par jednopłciowych rozmawiała pani z ministrem cyfryzacji Krzysztofem Gawkowskim. Co pani usłyszała?
Moja rozmowa dotyczyła gotowości Ministerstwa Cyfryzacji do wprowadzenia zmian w Centralnym Ośrodku Informatycznym, który buduje w Polsce rejestry państwowe od strony informatycznej. Wiadomo, że w tych rejestrach trzeba wprowadzić zmiany, które pozwolą na przejście blokady techniczno-informatycznej. Minister Gawkowski powiedział mi, że są do tego gotowi, natomiast czekają na rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, które ma uregulować sprawę rejestracji zgodnie z wyrokiem TSUE. Czyli najpierw minister Kierwiński, później pan minister cyfryzacji.
Jak więc może wyglądać nowy system?
Według tego, czego dowiedziałam się po rozmowach z prawnikami i pracownikami mojego urzędu, obie rubryki powinny być niezdefiniowane, czyli powinien zniknąć napis „kobieta” i „mężczyzna” i urzędnik wprowadzając dane wpisze płeć zgodnie z zagranicznym aktem małżeństwa. Urzędnik powinien robić to ręcznie, nie powinno być tam żadnej blokady. I to rozwiąże problem.
Załóżmy, że dzisiaj do urzędu przyjdzie para, która chce dokonać transkrypcji aktu małżeństwa. Co się stanie?
Rozmawiałam z prawnikami, co by się działo w takiej sytuacji. Gdy nastąpi odmowa ze strony systemu, urząd, który prowadzi sprawę, może odmówić transkrypcji lub zawiesić proces. Na tej podstawie para może wystąpić do sądu administracyjnego. Ale byłby to proces, który mógłby toczyć się długo. W ostateczności na mocy wyroku TSUE sąd administracyjny musiałby wydać w końcu decyzję. Ale jeżeli nie będzie zmiany w tym systemie, to i tak się to nie zadzieje.
Brzmi poważnie. Co więc mogą zrobić urzędnicy i samorządowcy, gdy spotkają się z taką sytuacją?
Ja myślę, że najprostszym rozwiązaniem jest wysłanie prośby do MSWiA z prośbą o dokonanie tej zmiany i umożliwienie realizacji wyroku TSUE. My jesteśmy organem władzy publicznej, chcemy tych zmian dokonywać, mamy przeszkodę techniczną, powinno to być zrealizowane w centrali i koniec. Myślę, że to jest najprostsza droga.
W przestrzeni publicznej pojawiają się głosy, że wdrożenie wyroku TSUE będzie oznaczało złamanie Konstytucji.
Po pierwsze, wstępując do Unii Europejskiej, podpisaliśmy Traktat o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej, który w art. 21 zapewnia swobodę przemieszczania się i pobytu. Swobodę obywateli, którzy przeprowadzając się przenoszą ze sobą swoją tożsamość, którą również określają takie akty, jak akt zawarcia związku małżeńskiego. Nie może być takiej sytuacji, że w Niemczech ta osoba będzie formalnie zamężna, a w Polsce nie. (...) Natomiast Konstytucja nie definiuje, co to jest związek małżeński. Wiele osób powołuje się na art. 18, ale on mówi o opiece i ochronie i nie jest definicją małżeństwa. Definicja małżeństwa byłaby wtedy, gdybyśmy mieli artykuł, który brzmiałby: „Związek małżeński to związek mężczyzny i kobiety”. Tam nie ma takiego zdania, nie ma słowa „to”, jest słowo „jako”. (...) Natomiast jak już chcemy się odwoływać do Konstytucji, to ja zwracam uwagę na art. 9, który mówi, że Rzeczypospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego. (...) Jest też art. 30, który mówi o godności człowieka.
Mówimy o transkrypcji aktu małżeństwa. A co mają zrobić urzędy z dokumentami, które dotyczą np. dzieci tych osób?
Tutaj nie mamy jeszcze drogi prawnej, przez którą by ktoś przeszedł. Pytałam panią kierownik w naszym urzędzie stanu cywilnego, co dzieje się w takiej sytuacji, bo dziecko z racji blokady nie może otrzymać polskiego aktu urodzenia. I na podstawie zagranicznego aktu wyrabia się tym dzieciom dowody osobiste. Jest to trochę okrężna droga, ale taka, która pozwala na posługiwanie się tym dokumentem przez rodziców. Ale to też nie jest uregulowane.
Czyli jeśli ktoś będzie chciał odebrać dziecko ze szkoły, nie będzie miał problemu?
Myślę, że nie, bo może pójść z zagranicznym aktem urodzenia i pokazać, że formalnie w innym kraju ma status rodzica. Ale to też nie jest pełne rozwiązanie. Myślę, że ten temat wróci, bo takich rodzin jest coraz więcej.
Czy transkrypcja aktu małżeństwa ułatwi parom jednopłciowym np. uzyskanie dostępu do informacji medycznej?
Tak, oczywiście. To też o to chodzi. Takie osoby będą w związku małżeńskim w polskim rejestrze. Z tego papierka ma coś wyniknąć. Natomiast jeszcze jedna ważna rzecz, bo wiemy, że są w Polsce pary, które uciekają się do takiego rozwiązania i zawierają akt notarialny w obecności notariusza, w którym regulują sprawy majątkowe, dostępu do informacji medycznej i wszystko inne, jakie tylko są możliwe. Mają akt notarialny, ale nie są małżeństwem. Więc to jest trochę proteza, ale ona ułatwia takim związkom poruszanie się w obszarze spraw majątkowych czy dostępu do informacji, o którym często mówimy.
Czy już do Państwa urzędu zgłosiły się pary chcące dokonać transkrypcji aktu małżeństwa?
Żadna para jeszcze nie przyszła, ale mam już kilka maili od osób, które pytają, kiedy mogą przyjechać. Najczęściej są to osoby z Niemiec, jest ktoś z Portugalii. Będą mogli przyjechać, gdy ministerstwa dostosują system do wyroku TSUE i zostanie zniesiona blokada.
Czyli powinni jeszcze poczekać?
Najlepiej poczekać lub zgłosić się, my przyjmiemy wniosek i zawiesimy postępowanie do czasu zmiany systemu informatycznego, który wierzę, że będzie wprowadzony jak najszybciej.
Na koniec chciałbym nawiązać do słów niektórych radnych w Świdnicy, którzy mówią, że transkrypcja małżeństw jednopłciowych to problem dla rządu, a nie samorządu. Czy to prawda?
Jak najbardziej sprawa nas dotyczy, bo do nas przychodzą osoby prosząc o transkrypcję, a nie do władz centralnych. Władze centralne powinny jak najszybciej uzupełnić proceduralnie to, co pozwoli nam na dokonywanie takich wpisów.
Chciałabym też dodać, że rozważamy kwestie prawne, zastanawiamy się na temat zgodności i powołujemy na różne artykuły. A odłóżmy na chwilę ten dyskurs dotyczący prawa i popatrzmy, że po drugiej stronie stoją ludzie ze swoimi problemami, dylematami i marzeniami oraz chęcią znormalizowania tego, co już dawno powinno być normalne. Popatrzmy na to przez pryzmat ludzi, którym regulacja w tym zakresie dla mnie jest rzeczą ewidentną i oczywistą.
mc/