Róbmy wszystko, aby osłabiać głębokość spadku liczby urodzeń, ale nie oczekujmy, że raptem w Polsce będzie rodziło się znacząco więcej dzieci. Samorządy będą musiały podejmować decyzję o zamykaniu lub przekształceniu szkół – mówiła prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak w Rozmowach Samorządowych PAP.
W rozmowie z Serwisem Samorządowym PAP prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak, dyrektorka instytutu statystyki i demografii Szkoły Głównej Handlowej, mówiła o czekających nas zmianach demograficznych oraz o tym, jaki skutek wywrą one na funkcjonowanie gmin i miast.
Ekspertka przyznała, że to, co niepokoi to dosyć duży spadek liczby urodzeń, który obserwujemy w ostatnich latach.
„Mamy do czynienia ze spadkiem liczby ludności i to jest tendencja, z którą musimy się zmierzyć w postaci odpowiednich działań zarówno po stronie samorządów jak i po stronie rządowej” – przyznała.
Prof. Chłoń-Domińczak podkreśliła jednak, że zmiany demograficzne nie są zjawiskiem nagłym i niespodziewanym, dlatego powinniśmy się do nich przygotowywać od razu.
Jak podkreśliła ekspertka, piramida wieku ludności Polski pokazuje wyraźne falowanie wyżów i niżów demograficznych. Powojenny wyż demograficzny jest obecnie najstarszą grupą wiekową, z czego wynika duża liczba zgonów.
"Od początku lat 90 obserwujemy niską dzietność co oznacza, że dzisiaj rodzicami zostają osoby urodzone w niżu demograficznym. A to oznacza, że matek jest automatycznie mniej” – dodała.
Innym czynnikiem wpływającym na to jak wygląda liczba ludności są migracje – zarówno zagraniczne jak i wewnątrz kraju. Te drugie są szczególnie istotne dla samorządów. Prof. Chłoń-Domińczak zwróciła uwagę, że są w Polsce takie miejsca, gdzie cały czas przybywa mieszkańców, np. Rzeszów czy tzw. obwarzanki wokół dużych miast. Ubywa natomiast osób z gmin bardziej peryferyjnych.
Choć rządowe programy, których celem było zwiększenie dzietności nie przełożyły się na istotny wzrost urodzeń, to ekspertka podkreśliła znaczenie dwóch – programu Maluch plus, który świadczył konkretne wsparcie dla samorządów w budowaniu oferty miejsc żłobkowych oraz dofinansowanie państwa do zabiegów in vitro.
„Róbmy wszystko, aby osłabiać głębokość spadku liczby urodzeń, ale nie oczekujmy, że raptem w Polsce będzie rodziło się znacząco więcej dzieci. Weszliśmy w taki etap rozwoju demograficznego ale też percepcji i sposobu funkcjonowania, który skutkuje niższą dzietnością” – konstatowała prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak.
W rozmowie podkreślono, że sytuacja demograficzna bez wątpienia przełoży się na funkcjonowanie samorządów, przede wszystkim w kontekście oświaty.
„Dane demograficzne dotyczące oświaty są podane z dużą pewnością, bo dotyczą już tych dzieci, które się urodziły. To przekłada się na specyficzną sytuację w samorządach. Inaczej sytuacja przedstawia się chociażby w Warszawie w młodych rozwijających się dzielnicach i w dzielnicach wyludniających się. Jeszcze inaczej wygląda to w gminach wiejskich” – dodała ekspertka
W ocenie prof. Chłoń-Domińczak część szkół będzie musiała zostać zlikwidowana lub połączona z innymi placówkami.
"Do tego trzeba się będzie przygotować. Bardzo ważne jest, by samorządy planowały zmianę swojej sieci edukacyjnej zgodnie z sytuacją demograficzną, którą odnotowują”.
Agnieszka Chłoń-Domińczak przyznaje, że jednym z większym wyzwań w kontekście demografii będzie opieka długookresowa.
„Dzisiaj widzimy już, że coraz więcej osób dożywa sędziwych lat i wymaga wsparcia. To nie zawsze są osoby, które muszą zostać umieszczone w domach pomocy społecznej, często to potrzeba wsparcia w domu”.
Pytana o to, czy wiek emerytalny powinien pójść w górę, prof. Chłoń-Domińczak nie ma wątpliwości: „Nie unikniemy tej zmiany, nie tylko ze względu na stabilność systemu emerytalnego, ale przede wszystkim na potrzeby zapewnienia adekwatnych emerytur kobietom. 60-letnie kobiety dzisiaj mają jeszcze naprawdę wiele do zaoferowania na rynku pracy. Skazywanie ich na emerytury jest ogromną utratą kapitału ludzkiego, a który nas dzisiaj po prostu nie stać”.
mo/