Wprowadzenie obowiązku sporządzania bardzo szczegółowych pięcioletnich planów gospodarowania nieruchomościami przyniesie więcej kłopotów niż korzyści - uważa Bożena Respondek, starosta będziński
Wprowadzenie obowiązku sporządzania bardzo szczegółowych pięcioletnich planów gospodarowania nieruchomościami przyniesie więcej kłopotów niż korzyści, gdyż ograniczy swobodę gospodarowania nieruchomościami. Przy stale rozwijającym się rynku nieruchomości nie sposób prognozować, które nieruchomości będą sprzedawane czy nabywane za pięć lat.
Oto opinia Bożeny Respondek, starosty będzińskiego:
- Projekt ustawy o zmianie ustawy o gospodarce nieruchomościami, który przygotowało Ministerstwo Budownictwa, wychodzi naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców i co do tego nie mam wątpliwości. Świadczy o tym chociażby kwestia zwrotu bonifikaty od ceny sprzedaży nieruchomości znosząca obligatoryjność zwrotu udzielonej bonifikaty i dająca możliwość odstąpienia od żądania zwrotu za zgodą organu stanowiącego.
Korzystne jest też zmniejszenie z 50 do 30 proc. opłaty adiacenckiej z tytułu podziału nieruchomości, wykonywanego przecież i tak na koszt właściciela tej nieruchomości oraz skrócenie okresu zawieszenia postępowania w sprawie podziału w przypadku braku planu zagospodarowania przestrzennego z 12 do 6 miesięcy. Tutaj rzeczywiście ustawodawca próbuje robić porządek i to należy pochwalić. Samorząd bowiem jest po to, żeby służyć obywatelom, a państwo – żeby upraszczać jak się da wszelkie procedury.
Powiaty, jako zadanie z zakresu administracji rządowej, prowadzą gospodarkę nieruchomościami Skarbu Państwa. Proponowana zmiana ustawy wprowadza obowiązek sporządzania bardzo szczegółowych pięcioletnich planów gospodarowania tym zasobem, który ma podlegać zatwierdzeniu przez wojewodę.
Jednocześnie pozostaje obowiązek uzyskiwania zgody wojewody na każdorazową sprzedaż lub nabycie nieruchomości. Obawiam się, że ta zmiana przyniesie więcej kłopotów niż korzyści, gdyż ograniczy swobodę gospodarowania nieruchomościami, a przy stale rozwijającym się rynku nieruchomości po prostu nie sposób prognozować, które nieruchomości będą sprzedawane czy nabywane za pięć lat. W uzasadnieniu projektu wskazano, że zmiana jest podyktowana nieprawidłowościami ujawnionymi w raporcie NIK, jednak nie wydaje się, aby wprowadzenie gospodarki planowej zdało egzamin w przypadku nieruchomości.
Na uwagę zasługuje także wydłużany przy okazji noweli ustawy o gospodarce nieruchomościami termin do składania wniosków o odszkodowanie za grunty zajęte pod drogi publiczne. Dotychczas obowiązujący termin upłynął 31 grudnia ubiegłego roku. Nie wszyscy właściciele złożyli w tym terminie odpowiednie wnioski. Obecnie ministerstwo proponuje wydłużenie tego terminu do końca 2010 roku.
Obawiam się, że to nowe prawo ma jednak więcej minusów niż plusów. Na pierwszy rzut oka widać, że zawarte tam zapisy uderzą w finanse samorządów. Resort koniecznie powinien zastanowić się, jak ewentualnie skorygować ten mankament. Po raz kolejny bowiem spotykamy się z sytuacją, że samorządom dodaje się zadania, ale nie daje się pieniędzy na ich realizację. Państwo niefrasobliwie przerzuca na samorząd dodatkowe zadania i jego kosztem obniża swoje wydatki na realizację tychże zadań.
Projekt ministerstwa oceniam jako generalnie korzystny dla mieszkańców, ale jednocześnie uważam, że trzeba w tej sprawie wspomóc finansowo gminy.
Zupełnie inaczej – wyłącznie negatywnie – oceniam inną rządową propozycję zmiany prawa, dotyczącego nieruchomości. Myślę tu o nowelizacji kodeksu cywilnego w zakresie zrzeczenia się nieruchomości. Czytam to i ogarnia mnie prawdziwe przerażenie na myśl o tym, co będzie, kiedy już zawarte tam zapisy staną się obowiązującym prawem – a stanie się to już niedługo.
Na przykład na terenie powiatu będzińskiego znajdują się nieruchomości po upadłych kopalniach oraz niechciana przez właściciela stara cementownia w gminie Wojkowice. Jeśli gmina tego nie weźmie – a przecież nie weźmie – to całe te zdewastowane, rozszabrowane i grożące zawaleniem zabudowania staną się własnością Skarbu Państwa, a w jego imieniu będzie musiał tym zarządzać powiat. Jak te ruiny zabezpieczyć i skąd wziąć na to pieniądze, nie wiadomo.
Not. Alicja Wejner
Źródło: www.zpp.pl