Fot. PAP/Andrzej Lange
Zmniejszenie dofinansowania edukacji domowej powoduje, że wiele szkół wprowadziło dodatkowe opłaty. To jest uderzenie przede wszystkim w rodziny wielodzietne – uważa Mariusz Dzieciątko, prezes Stowarzyszenia Edukacji w Rodzinie. Podobne zdanie mają inni przedstawiciele edukacji domowej.
W piątek odbyło się posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Edukacji Domowej. Na posiedzeniu omówiono kwestię związaną z obniżeniem dofinansowania edukacji domowej. Do tej pory szkoły otrzymywały 0,8 stawki na pierwszych 200 uczniów w edukacji domowej. Po zmianach wprowadzonych przez MEN limit ten ma wynieść 96 uczniów.
Zdaniem Artura Abramowicza, dyrektora prywatnych szkół im. Zofii i Jędrzeja Moraczewskich, obniżenie dotacji przez ministerstwo może nawet doprowadzić do likwidacji edukacji domowej.
„Jest to działanie, które po pierwsze jest działaniem dyskryminacyjnym, po drugie jest działaniem, które idzie w kierunku zamknięcia edukacji domowej, bo jeżeli nie ma na to finansów, jeżeli rodzice nie mają wsparcia takiego, jakie powinni je mieć, ponieważ płacą takie same podatki, to nie można tego inaczej rozumieć” – powiedział.
Podobnego zdania jest Mariusz Dzieciątko, prezes Stowarzyszenia Edukacji w Rodzinie, który zwrócił uwagę, że przez zmniejszenie dotacji na edukację domową wiele szkół wprowadziło opłaty dla rodziców, które mają dopełnić brak finansowania ze strony ministerstwa. Dodał, że to „uderzenie przede wszystkim w rodziny wielodzietne”.
„Rodzina wychowująca jedno dziecko myślę że jest w stanie unieść opłatę na poziomie 300 zł miesięcznie, bo mniej więcej to jest poziom tych opłat. Natomiast jeśli rodzina ma już 5 dzieci i wszystkie są w etapie edukacji domowej, to już się robi poważnym wyzwaniem dla budżetu rodziny” – wyjaśnił prezes Dzieciątko.
Głos w dyskusji zabrał też Oliwier Staniszewski z Rady Młodzieżowej przy Parlamentarnym Zespole ds. Młodzieży, który uczy się w edukacji domowej. Jego zdaniem sytuacja wokół edukacji domowej „jest dla ucznia bardzo szkodliwa”.
„Ministerstwo i kuratoria traktują mnie jako ucznia niższej kategorii. Żebym mógł w ogóle uczyć się w tym systemie, to muszę płacić wysokie składki. Na samym początku tego nie było. To się zmieniło w trakcie roku szkolnego” – powiedział Oliwier Staniszewski.
„Dla mnie najważniejszym problemem jako ucznia jest to, żeby został rozwiązany problem z wysokością subwencji i żeby raz na zawsze zamknąć temat egzaminów, w jakiej formie mogą być przeprowadzane, czy szkoły w edukacji domowej mogą funkcjonować”- dodał uczeń.
Obecny na sali był też Adam Kania, asystent posła Grzegorza Płaczka, który zachęcił, by zwrócić się z problemem obniżenia dotacji wprost do prezydenta Karola Nawrockiego.
„Przygotowaliśmy pismo do prezydenta Karola Nawrockiego z prośbą, żeby pan prezydent pochylił się nad tym, żeby skorzystać ze swojej prerogatywy konstytucyjnej dotyczącej złożenia wniosku do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie, czy to rozporządzenie jest zgodne z Konstytucją, bo mamy duże obawy, że nie” – powiedział Adam Kania.
Zmiana finansowania edukacji domowej została wprowadzona przez MEN w rozporządzeniu w sprawie sposobu podziału łącznej kwoty potrzeb oświatowych dla jednostek samorządu terytorialnego w roku 2026.
Według danych SIO w dniu 30 czerwca 2025 r. w bazie danych SIO w edukacji domowej kształciło się 13 106 uczniów w szkołach, które mają co najmniej 96 uczniów i nie przekraczają 200 w edukacji domowej, co stanowiło ok. 21 proc. uczniów edukacji domowej.
mc/