Dzieci objęte dożywianiem w szkołach nie będą musiały udowadniać trudnej sytuacji rodziny, by otrzymać darmowy posiłek
Dzieci objęte dożywianiem w szkołach nie będą musiały udowadniać trudnej sytuacji rodziny, by otrzymać darmowy posiłek - zakłada nowelizacja dotycząca pomocy państwa w zakresie dożywiania przyjęta przez Sejm. W przyszłym roku rząd przeznacza na żywienie dzieci 550 mln zł.
Nowela ustawy o ustanowieniu wieloletniego programu "Pomoc państwa w zakresie dożywiania" przewiduje, że o przyznaniu głodnemu dziecku posiłku będzie decydował dyrektor szkoły. O udzieleniu pomocy w tej formie dyrektor będzie informował ośrodek pomocy społecznej, z której środków finansowane są dodatkowe posiłki. Pomoc ta nie będzie wymagać ustalania sytuacji rodziny w drodze rodzinnego wywiadu środowiskowego oraz wydania przez ośrodek pomocy społecznej decyzji administracyjnej.
- Ten projekt po pierwsze upraszcza procedurę, daje dyrektorowi, wychowawcy i pedagogowi możliwość szybkiego dotarcia do dziecka, które z różnych względów jest niedożywione czy też ma kłopot w domu, żeby uzyskać to, co rodzina powinna mu zapewnić – podkreślił Jarosław Duda, wiceminister pracy i polityki społecznej podczas debaty sejmowej nad projektem.
Zgodnie z nowelizacją środki na zakup posiłków będą przekazywane przez ośrodki pomocy społecznej na podstawie sporządzonej przez dyrektora szkoły listy dzieci lub uczniów i liczby spożytych posiłków w przyjętym okresie rozliczeniowym.
Posłowie odrzucili wniosek mniejszości, aby zwiększyć liczbę dzieci otrzymujących pomoc w formie posiłku do 40 proc. liczby uczniów dożywianych na terenie gminy w miesiącu na podstawie wydanych decyzji administracyjnych. Maksymalna liczba dzieci dożywianych dodatkowo nie może przekroczyć 10 proc. liczby wszystkich dzieci żywionych w szkole.
Kontrowersje wśród posłów wzbudziło objęcie nowelizacją tylko dzieci szkolnych powyżej 6. roku życia. - Dlaczego wychowankowie w przedszkolach nie są objęci tą ustawą? – pytał poseł Kazimierz Moskala (PiS). Zwrócił uwagę, że przez to dzieci w przedszkolach są gorzej traktowane. - W tym kontekście uczeń, który ma 6 lat i idzie do zerówki, w przedszkolu nie będzie mógł z tego skorzystać, a w szkole będzie mógł – stwierdził.
Zdaniem wiceministra pracy Jarosława Dudy, nie ma takiego przedszkola, w którym dzieci byłyby niedożywione. Jak wyjaśnił, rodzice, którzy mają kłopoty finansowe otrzymują wsparcie pomocy społecznej.
Poseł Tadeusz Tomaszewski (Lewica) chciał wiedzieć, co rząd robi, aby w najbliższych latach poprawiła się baza żywieniowa w małych szkołach. - Dzisiaj sytuacja wygląda w ten sposób, zwłaszcza w środowisku wiejskim, że dominującą formą dożywiania jest bułka, mleko, kanapka – zaznaczył Tomaszewski.
W odpowiedzi wiceminister Duda podkreślił, że w ramach programu 20 proc. środków wojewodowie przeznaczają również na rozbudowę bazy. Jak dodał, w programie, który będzie realizowany od 2010 r. będzie jeszcze większy nacisk na rozszerzenie bazy.
Poseł Bożena Kotkowska (SDPL-NL) domagała się, aby w ustawie o systemie oświaty wprowadzić zapis, zgodnie z którym w każdej szkole mogła być stołówka z zapleczem kuchennym. – Wtedy koszt obiadu (…), średnio 2,79 zł, będzie autentyczny, ponieważ w gminach są obiady po 6,50 zł i nawet droższe – zauważyła posłanka.
Zdaniem wiceminister edukacji Krystyny Szumilas, „nie w każdej szkole musi funkcjonować kuchnia”, a ważne żeby była stołówka szkolna i opieka świetlicowa w czasie organizacji posiłku. Jak stwierdziła Szumilas, „są samorządy, które mają w jednej szkole dobrze przygotowaną kuchnię, tam przygotowują posiłek i te posiłki są rozwożone do pozostałych szkół”.
Dodała, że rząd w ramach pakietu spraw dotyczących obniżenia wieku szkolnego ma rezerwę 347 mln zł. Część tych pieniędzy będzie przeznaczona właśnie na rozwój opieki świetlicowej.
/amk/