Flickr COR © Emilia-Romagna / Diego Ravier
Władze 13 europejskich regionów utworzyły w środę sojusz na rzecz rozwiązania problemów związanych z wodą. Jego członkiem została Wielkopolska. Będziemy wspólnie zabiegać o to, by instytucje unijne brały pod uwagę konieczność przystosowania się do zmian - powiedział PAP marszałek województwa wielkopolskiego i członek Europejskiego Komitetu Regionów Marek Woźniak.
Sojusz powstał z inicjatywy włoskiego regionu Emilia-Romania. Jego gubernator Michele De Pascale powiedział, że zmiany klimatu mają coraz większy wpływ na życie wspólnot lokalnych. - Możemy albo się z tym pogodzić, albo zacząć próbować nimi zarządzać - podkreślił.
Jego region doświadczył w 2023 i 2024 r. powodzi, które zostały uznane za jedne z najgorszych od wieku. Ulewne deszcze doprowadziły do wylania rzek i w konsekwencji - ewakuacji tysięcy osób.
- Problemy ze zmianami klimatycznymi w różnych miejscach się różnie objawiają - powiedział PAP Woźniak. - Chociaż w Polsce występowały powodzie, to akurat nas ominęły. My jednak cierpimy na brak odpowiedniej wody - zaznaczył.
Jak podkreślił marszałek, ONZ przyjmuje poziom 1,7 tys. metrów sześc. odnawialnych zasobów słodkiej wody na osobę rocznie jako granicę, poniżej której kraj uznawany jest za „zagrożony niedostatkiem wody”. - My mamy wskaźnik poniżej tego minimalnie, bo 1,6 tys. metrów. To pokazuje, że bezpieczeństwo wodne jest u nas wyzwaniem - zaznaczył.
Jak dodał, problemem w Wielkopolsce są też wysychające jeziora Pojezierza Gnieźnieńskiego, co jest konsekwencją działania kopalni odkrywkowych we wschodniej Wielkopolsce.
Woźniak podkreślił, że problemy, z jakimi zmaga się jego region, nie są porównywalne z tymi, jakich doświadczyły np. regiony hiszpańskie, gdzie okresowo trzeba było dowozić wodę pitną. - U nas takiej sytuacji nie ma oczywiście, ale należy to również przewidywać, by potem nie było zdziwienia - zaznaczył.
Kluczowe według niego są działania na rzecz zatrzymywania wody opadowej. W Wielkopolsce zatrzymywane jest zaledwie 7,5 proc., co jest odsetkiem niewielkim biorąc pod uwagę, że najbardziej efektywne regiony, także z południa Europy, zatrzymują 40 proc. deszczówki.
Problemem jest też duże zużycie wody na potrzeby rolnictwa. - Oczywiście rolnicy mają prawo pozyskiwać wodę, tylko to musi być pod kontrolą. Są miejsca, gdzie tej wody nie zabraknie i tam można śmielej do tego podchodzić - podkreślił Woźniak.
- Natomiast w miejscach, gdzie może być zagrożenie, jeśli będziemy mieli pozwolić rolnikom na wysysanie tych wód podziemnych i w rezultacie nie zabezpieczyć wody dla miast czy miasteczek, to ta woda bytowa, która decyduje o jakości życia i o bezpieczeństwie de facto, musi mieć pierwszeństwo - dowodził marszałek.
Według niego zawiązany w środę w Brukseli sojusz wodny ma zarówno służyć regionom w wymianie informacji i dobrych praktyk między sobą, jak i będzie traktowany jako narzędzie wpływu na instytucje unijne. Jak dodał, ma to zwłaszcza znaczenie w kontekście prac nad kolejnym budżetem UE na lata 2028-2034, w którym powinny zostać zabezpieczone środki na odporność wodną.
- Mam nadzieję, że będziemy pierwszym, ale nie jedynym regionem z Polski w tym sojuszu - powiedział Woźniak.
Oprócz Wielkopolski i Emilii-Romanii do sojuszu weszły: Andaluzja, Katalonia, Walencja i Murcja w Hiszpanii, Karyntia, Dolna Austria i Styria w Austrii, region Macedonii Wschodniej i Tracja w Grecji, Hesja w Niemczech, Oksytania we Francji oraz Region Południowo-Morawski z Czech.
mce/ mal/ mp/