Jasne jest, że sekretarz nie może być radnym w swojej gminie, ale dlaczego nie mógłby być radnym powiatowym, albo wojewódzkim?
Rozmawiamy z Jędrzejem Krasińskim, Sekretarzem Miasta i Gminy Prabuty.
Posłowie odrzucili poprawkę Senatu zakazującą łączenia zatrudnienia na stanowiskach sekretarza i skarbnika z wykonywaniem mandatu radnego. Czy uważa Pan, że słusznie?
- Miałem negatywną opinie na temat wniosku Senatu i wprowadzenia zakazu bycia radnym dla sekretarza. Sekretarze mają bardzo duży poziom wiedzy, mają doświadczenie i nie widzę powodu, dlaczego by nie wykorzystać tego na innym szczeblu samorządu. Jasną jest sprawą, że sekretarz nie może być radnym w swojej gminie, ale dlaczego nie mógłby być radnym powiatowym, albo wojewódzkim?
Przeciwnicy łączenia funkcji sekretarza z mandatem radnego podnosili, że mógłby zaistnieć konflikt interesów. Co Pan o tym sądzi?
- Uważam, że to bzdura, bo na rzecz swojej gminy pracuje się cały dzień, albo i kilkanaście godzin dziennie. Uczestniczy się w posiedzeniach komisji, spotkaniach sołeckich, spotkaniach ze strażakami. Bycie radnym powiatowym, czy wojewódzkim nie zwalnia przecież z tego obowiązku.
Poza tym można świetnie reprezentować swoją gminę, bo wszystkie sprawy samorządowe są w jakiś sposób ze sobą połączone. Sekretarz ma w tym rozeznanie, wie jakie są kompetencje urzędów powiatowych, wojewódzkich, wie jakie działania można łączyć.
Pan jest radnym?
- Jestem radnym powiatu kwidzyńskiego pierwszą kadencję. Sekretarzem jestem sześć lat.
Dziękuję za rozmowę.
kkż/