Fot. PAP/W. Pacewicz
W sektorze publicznym zwykły nauczyciel zarabia dziś więcej niż specjalista od informatyki, zamówień publicznych, kadr czy księgowości – komentuje Czytelnik.
Na ogłaszane w urzędach miast nabory wpływa coraz mniej ofert; zdarza się nawet, że nie zostaje złożona ani jedna – wynika z ankiety PAP w 11 samorządach. Najtrudniej jest znaleźć pracowników na stanowiska, na których wymagany jest kilkuletni staż pracy i specjalistyczne uprawnienia.
„Byłoby więcej ofert specjalistów w sektorze publicznym, gdyby poziom płac odpowiadał dzisiejszym realiom-sektorowi prywatnemu” – ocenia w komentarzu Specjalista. „W sektorze publicznym zwykły nauczyciel dziś zarabia więcej niż specjalista od informatyki, zamówień publicznych, kadr, płac, księgowości, kontroli czy analizy finansowej, choć wszyscy finansowani są ze środków publicznych. O specjalistach dziedzinowych (architektura, budownictwo, urbanistyka, geodezja, ochrona środowiska) już nie wspominając” - wylicza.
„Prawda jest taka, że specjaliści (piszę w odniesieniu do IT) unikają urzędów ze względu na niskie płace oraz konieczność współpracowania często z osobami, których kompetencje cyfrowe są prawie zerowe” – uważa ex_admin_urzędowy. „Jak osoba z kilkuletnim doświadczeniem ma wybierać pomiędzy stabilnością zatrudnienia, ale z koniecznością zastępowania "urzędnika" w każdej czynności cyfrowej, a zatrudnieniem w prywatnej firmie, gdzie odpowiada tylko za własny zakres prac, to wybór jest prosty. Osoby, które znam, zwolniły się z urzędu i ZAWSZE wyszły na tym lepiej, albo są nadal tam zatrudnione, posiadając jednocześnie własną działalność” - wskazuje.
Według Kujona problem leży gdzie indziej. „HR, HR i jeszcze raz HR. Braki kompetencyjne kierownictwa i kadr w samorządach - to jest realny problem. Bez mądrej i elastycznej polityki kadrowej urzędy nie rozwiążą problemów etatowych” - podkreśla. „Jak mówi stare porzekadło: "z niewolnika nie ma pracownika" i chyba w tym miejscu utknęła kierownicza mentalność” – dodaje.
„Niepoważnym jest oczekiwać wykształconego (po kierunkowych studiach) specjalisty za oferowane wynagrodzenie na poziomie personelu obsługi. To uwłaczające godności ludzkiej” – podsumowuje z kolei Urzędnik.
„No i do czego urzędom specjaliści, z doświadczeniem i wykształceniem technicznym, na dodatek? Przecież większość suwerena ma przed oczyma obraz urzędniczki pijącej kawę, która w tym urzędzie oczywiście NIC nie robi. I na dodatek chce dużo zarabiać, i co gorsza dużo zarabia, zdaniem biorców zasiłków. I taką pracę to każdy by wykonał ale przecież do urzędu się można dostać jedynie "po znajomości" – ironizuje OldestWoman. „No, kochani, jest okazja, urzędy wyczekują specjalistów wysokiej klasy, a wy przecież pozjadaliście wszystkie rozumy” - dodaje.
„Zapraszamy. Pensja minimalna czeka” - kwituje XYZ.
aba/