Fot. PAP/Marcin Gadomski
„Jeśli ktoś dobrze pracuje, rozwija gminę i cieszy się poparciem społecznym, to dlaczego odbierać mieszkańcom możliwość ponownego wyboru?” – pyta burmistrz gminy Sianów Maciej Berlicki. Podobne stwierdzenia wysuwają też inni samorządowcy i pytają o wprowadzenie limitu kadencji także dla posłów i senatorów.
Po odrzuceniu przez Sejm nowelizacji Kodeksu wyborczego, która zakładała zniesienie limitu dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast do sprawy odnieśli się sami samorządowcy. Część z nich uważa, że obecne przepisy niesłusznie ograniczają mieszkańcom możliwość ponownego wyboru włodarza.
„Z góry ograniczono mieszkańcom możliwość wyboru tylko dlatego, że ich sprawdzony burmistrz, wójt czy prezydent kończy drugą kadencję. Jeśli ktoś się nie sprawdza, mieszkańcy zawsze mogli go zmienić przy urnie wyborczej. Jeśli ktoś dobrze pracuje, rozwija gminę i cieszy się poparciem społecznym, to dlaczego odbierać mieszkańcom możliwość ponownego wyboru?” – napisał w mediach społecznościowych burmistrz gminy Sianów Maciej Berlicki.
Jak podkreślił, przy kolejnych wyborach mogą mieć problem ze znalezieniem odpowiednich kandydatów. Zaznaczył, że doświadczenia i znajomości lokalnych problemów nie da się zdobyć z dnia na dzień.
„Bo doświadczenie ma znaczenie. Znajomość gminy, jej problemów, potrzeb mieszkańców, umiejętność pozyskiwania środków i prowadzenia inwestycji nie pojawiają się z dnia na dzień. Tego nie da się zastąpić samą zmianą osoby na stanowisku” – napisał burmistrz gminy Sianów.
Na prawo mieszkańców do ponownego wyboru zwrócił też uwagę burmistrz Karczewa Michał Rudzki, który hasła dotyczące „zabetonowania samorządów” określił jako „fake news i czysty populizm”.
„Dziś, kiedy po głosowaniu nad zniesieniem dwukadencyjności, czytam w mediach nagłówki w stylu "Nie dla wiecznych włodarzy", od razu przypominam kilka faktów, z którymi powinni się zapoznać zwolennicy dwukadencyjności. W ciągu ostatnich 18 lat w 87 proc. gmin zmieniał się włodarz, a w 2024 roku aż 39 proc. gmin wybrało nowych liderów Te dane dowodzą tego, że hasła o zabetonowaniu samorządów to fake news i czysty populizm” – napisał Rudzki.
Podobne argumenty przedstawił burmistrz Wałcza Maciej Żebrowski. Zwrócił on uwagę, że w latach 2014-2024 tylko 914 z 2479 włodarzy sprawowało urząd przez trzy kolejne kadencje, a po wyborach w 2024 r. władza zmieniła się w blisko 40 proc. gmin.
„W kolejnych wyborach dwukadencyjność wyeliminuje wielu doświadczonych samorządowców, którzy mierzyli się z pandemią COVID-19, wybuchem wojny w Ukrainie, napływem uchodźców i kryzysem energetycznym. Czy naprawdę o ich przyszłości ma decydować ustawowy limit, a nie mieszkańcy? Demokracja to nie tylko prawo do wyboru. To również prawo do ponownego wyboru” – wskazał Maciej Żebrowski.
Do sprawy odniósł się też wójt gminy Wieliszew Paweł Kownacki. Według niego długi staż na stanowisku nie musi oznaczać nieprawidłowości czy wiązać się z tworzeniem lokalnych układów.
„Nie twierdzę, że każdy wieloletni wójt jest dobrym wójtem. Nie twierdzę również, że sama wygrana w wyborach usprawiedliwia wszystko. Potrzebujemy przejrzystości, uczciwej konkurencji, skutecznej kontroli i rzeczywistej odpowiedzialności za podejmowane decyzje” – napisał.
Na decyzję posłów zareagował też burmistrz Kowala i wiceprzewodniczący Unii Miasteczek Polskich Eugeniusz Gołembiewski, który ocenił, że limit dwóch kadencji w samorządach jest niezgodny z Konstytucją.
„Ta decyzja, podobnie jak wprowadzona przez PiS ustawa, jest niezgodna z Konstytucją RP! Konstytucja rozstrzyga jednoznacznie, że każdy obywatel może ubiegać się o urzędy publiczne” – podkreślił burmistrz.
Gołembiewski skrytykował też parlamentarzystów, którym – jak ocenił – zależy na przejęciu stanowisk po samorządowcach.
„Parlamentarzyści niepewni o swoją przyszłość chcą ułatwić sobie „zagospodarowanie” ponad 1600 miejsc po szefach samorządu, którym na mocy niezgodnej z Konstytucją ustawy zakazano ubiegania się o reelekcję” – napisał burmistrz Kowala.
W swoich wypowiedziach samorządowcy poruszyli też kwestię kadencji parlamentarzystów. Ich zdaniem, jeśli ograniczenie obowiązuje w samorządach, podobne zasady warto rozważyć dla posłów i senatorów.
„A co z ograniczeniem kadencji parlamentarzystów? Czy tam też należy zrobić przewietrzenie. (...) Tylko przeciwko sobie samym parlamentarzyści raczej nie zagłosują. Powiedzmy to sobie wprost” – dopytywał burmistrz gminy Sianów Maciej Berlicki
„Zastanawia mnie również, dlaczego tak wiele mówi się o konieczności ograniczania liczby kadencji samorządowców, a znacznie mniej o podobnych ograniczeniach dla parlamentarzystów. Nie domagam się dwukadencyjności w Sejmie. Uważam po prostu, że to wyborcy powinni decydować, czy ktoś nadal zasługuje na ich zaufanie” – napisał wójt gminy Wieliszew Paweł Kownacki.
Na wyniki głosowania w Sejmie zareagowało również PSL, które zaproponowało wprowadzenie limitu kadencji także dla posłów i senatorów.
„Dwie kadencje także dla posłów i senatorów! Skoro mamy dwie kadencje dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, to takie same zasady powinny być dla posłów i senatorów!” – napisali członkowie partii na platformie X.
O pomyśle dotyczącym wprowadzenia limitu kadencji dla parlamentarzystów mówił też na początku października prezes partii Władysław Kosiniak-Kamysz.
„PSL będzie tą partią, która mówi: nie od samorządu, nie od Polski lokalnej, tylko od siebie zacznijcie, posłowie i senatorowie. (...) To nie jest żaden szantaż, (...) tylko to jest miara sprawiedliwości tak naprawdę, bo nie może być tak, że zaczyna się nie od siebie, tylko zaczyna się od innych” – powiedział Kosiniak-Kamysz.
Projekt nowelizacji Kodeksu wyborczego trafił do Sejmu w lipcu 2025 r. z inicjatywy PSL. Przewidywał on zniesienie zasady, według której wójtem, burmistrzem czy prezydentem miasta można być tylko przez dwie kadencje.
W projekcie zaproponowano także likwidację zakazu startu przez kandydata na wójta, burmistrza, prezydenta miasta w wyborach do rady powiatu i do sejmiku województwa.
Dwukadencyjność organów wykonawczych gmin, połączona z wydłużeniem jednej kadencji do 5 lat, została wprowadzona w 2018 r.; od tej pory sprzeciwia jej się m.in. środowisko ludowców.
mc/ mp/