fot. PAP/ Krzysztof Ćwik
Ryszard Gonet pozostanie wójtem Lanckorony. Z protokołu gminnej komisji referendalnej wynika, że przeprowadzone w niedzielę referendum w sprawie jego odwołania jest nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji, która wyniosła 4,93 proc. Referendum ws. odwołania władz lokalnych odbędzie się również w Krakowie - 24 maja.
Liczba osób uprawnionych do głosowania wynosiła 4871 osób. 7 kwietnia 2024 roku, gdy odbyły się wybory samorządowe, ważnych głosów było 2924, zatem aby obecnie plebiscyt był ważny, do urn powinno się udać 3/5 tamtej liczny wyborców, czyli 1755 osób. W niedzielnym referendum w Lanckoronie wzięło udział 240 wyborców. Z urn wyjętych zostało głosów ważnych 238 i dwa nieważne.
Za odwołaniem wójta opowiedziało się 220 osób, a przeciwnych było 18.
Wójt Lanckorony Ryszard Gonet za pośrednictwem mediów społecznościowych wskazał, że „odbiera wynik jako mocny mandat zaufania oraz jasny sygnał, że większość mieszkańców chce stabilności, spokoju i dalszej pracy na rzecz gminy”. Dodał, że nie traktuje tego jako końca sporów, ale „jako zobowiązanie do dalszej spokojnej, konsekwentnej pracy — niezależnie od emocji i politycznych napięć”.
Gonet jest wójtem Lanckorony pierwszą kadencję. Jest bezpartyjny. W wyborach był kandydatem komitetu wyborczego wyborców Działamy Wspólnie. Zwyciężył w pierwszej turze. Oddało na niego głos 1776 osób, czyli 61,47 proc.
Lanckorona położona jest w powiecie wadowickim.
O komentarz na temat referendum w Lanckoronie pytany był w poniedziałek prezydent Krakowa Aleksander Miszalski, ws. którego odwołania referendum odbędzie się 24 maja. Referendum to dotyczyć będzie również odwołania całej Rady Miasta Krakowa. - Każda gmina jest inną gminą. W Krakowie mamy inną debatę. W Lanckoronie była inna. W Radłowie inna (referendum ws. odwołania burmistrza Radłowa 19 kwietnia było nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji - przyp. PAP) - powiedział Miszalski i dodał, że do tematu referendum w Krakowie wkrada się polityka.
Prezydent Krakowa zauważył, że do urn w Lanckoronie i Radłowie poszło mniej osób niż podpisało się pod wnioskami o organizację tych referendów. - Nie chcę przesądzać - powiedział Miszalski zapytany, czy finały dwóch ostatnich referendów w Małopolsce są prognostykiem dla referendum w stolicy województwa. Podkreślił, że to mieszkańcy Krakowa zdecydują tego dnia, czy iść na referendum 24 maja, czy nie. Dodał, że sugeruje pozostanie w domu mieszańcom, którzy uważają, że polityka miejska idzie w dobrym kierunku.
Aby referendum ws. odwołania prezydenta było ważne, do urn musi pójść co najmniej 158 555 mieszkańców Krakowa, czyli minimum 3/5 liczby osób biorących udział w wyborze prezydenta miasta w II turze. W przypadku rady miasta minimalna wymagana liczba głosujących wynosi 179 792.
szf/ sdd/