Fot. PAP/Piotr Polak
Obowiązek wdrożenia e-doręczeń w urzędach został przesunięty z 30 grudnia 2023 r. na 1 października br. Część gmin już jest na to gotowa, inne nawet nie zaczęły przygotowań.
„Uważam, że mogą być z tym problemy. Jesteśmy na etapie wdrażania e-usług, które udało nam się zrealizować w roku ubiegłym i patrząc na proces wdrażania różnych innych e-usług, czyli elektronicznego obiegu dokumentów, platformy dla mieszkańców, formularzy e-puapowskich. To jest bardzo długi proces” – mówi o e-doręczeniach sekretarz gminy Rychtal Katarzyna Kucharska.
Według niej największym wyzwaniem będzie zapoznanie pracowników z systemem, przeprowadzenie szkoleń i zmiany w systemach informatycznych.
Podobnie sprawę widzi burmistrz Grabowa Janusz Jagodziński. Jego zdaniem wdrożenie nowych usług jest trudne zarówno pod względem organizacyjnym jak sprzętowym.
„W tej chwili mamy ePUAP, który będzie wygaszany na rzecz e-doręczeń. Nie wiem, czy to jest dobre rozwiązanie, w sytuacji kiedy mamy pewien bałagan administracyjny i papierowy. Jak nałożymy na to bałagan elektroniczny, to blado to widzę” – stwierdził burmistrz Grabowa. W kontekście pracy urzędników wskazał, że największym wyzwaniem jest praca w nowym systemie, odpowiednia ilość szkoleń i przełamanie bariery psychologicznej w korzystaniu z nowych e-usług.
„Po pewnym czasie to się ustabilizuje, bo nie ma innego rozwiązania, ale w tej chwili samorządy uciekają od tego tematu jak najdalej” – dodał.
Perspektywa obowiązkowego wdrożenia e-doręczeń nie napawa też optymizmem urzędników w Białaczowie. Burmistrz gminy Barbara Goworek wskazała, że Białaczów odkładał decyzję o wdrożeniu e-doręczeń do ostatniej chwili.
„Myślę, że duże, rozwinięte samorządy są w stanie to zrobić, bo w niektórych to już się dzieje. Jak było rozporządzenie, to już się przyłożyli do tego, bo mają możliwości, ale małe samorządy uciekają od tego, jak tylko mogą” – stwierdziła burmistrz. Jej zdaniem nowy system „będzie czuwał przede wszystkim nad tym, by samorząd wszystko robił w terminach”, co w praktyce nie zawsze jest możliwe, a dodatkową trudność stanowią duże koszty wdrożenia nowych rozwiązań i brak wspólnego systemu we wszystkich urzędach.
„Szkoda, że to nie jest jednolite. Powinno to być jakoś rozwiązane systemowo” – podsumowała burmistrz.
Nie wszędzie urzędnicy wyrażają obawy związane z obowiązkiem wdrożenia e-doręczeń. Na stosowanie nowych rozwiązań są już gotowi między innymi urzędnicy w Głowaczowie.
„Mamy przygotowane systemy do doręczeń, wszystkie konfiguracje i praktycznie wszystko już mamy porobione. Na obecną chwilę nie sprawiło to problemów” – stwierdziła sekretarz miasta i gminy Głowaczów Barbara Dudek.
Gotowi do wdrożenia e-doręczeń są także urzędnicy z Osiecka. Burmistrz miasta Karolina Zowczak wskazała, że w grudniu urząd miał już gotową nową skrzynkę, a we wdrożeniu nowego systemu pracownikom pomogły liczne szkolenia zewnętrzne zakupione przez władze urzędu.
„Przy każdej zmianie korzystamy ze szkoleń. Wiedza kosztuje, ale robimy to po to, żeby mieć pewność, że nikt nas nie zagnie i nie zrobimy czegoś, co prowadzi do popełnienia przestępstwa. Ta wiedza jest niezbędnym wydatkiem” – wyjaśniła burmistrz Zowczak.
Zaangażowani w obowiązek wdrożenia e-doręczeń są także urzędnicy w Kikole. Burmistrz miasta Józef Predenkiewicz wskazał, że od 1 stycznia w urzędzie obowiązuje już pełna dokumentacja związana z nowym system. Dodatkowo wszyscy pracownicy zostali przeszkoleni w zakresie stosowania e-doręczeń.
„Mamy coraz więcej opinii, że dobrze, że to wprowadziliśmy, że nie trzeba przychodzić i można pewne rzeczy załatwić od ręki przez komputer. Nie mamy więc większych kłopotów z tym. Mamy informatyka, który jest w tym kierunku przygotowany” – wyjaśnił burmistrz Predenkiewicz.
mc/