fot. PAP/ Radek Pietruszka
Przywołując sytuację, jaka miała miejsce w Polsce we wrześniu, poseł Henryk Smolarz zapytał w interpelacji o to, czy nieobecność lub spóźnienie do pracy powodowane uruchomieniem systemu alarmu i ostrzegania są usprawiedliwione. Resort rodziny, pracy i polityki społecznej odwołał się do decyzji pracodawcy.
W nocy z 9 na 10 września 2025 r. przestrzeń powietrzna RP została naruszona przez rosyjskie drony powietrzne. Trzy dni później, z powodu wysokiego prawdopodobieństwa ponownego naruszenia przestrzeni powietrznej, wojewoda lubelski zarządził włączenie systemu alarmowego i ostrzegania dla kilku powiatów województwa lubelskiego.
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej odniosło się do pytania o to, czy nieobecność w pracy bądź spóźnienie do niej spowodowane uruchomieniem alarmu lub systemu ostrzegania są uznawane za usprawiedliwione. Odpowiedź nie jest jednak jednoznaczna.
„Skoro kwestia nieobecności pracownika z powodu uruchomienia systemu alarmowania i ostrzegania nie została przyporządkowana przez prawodawcę do kategorii zdarzeń i okoliczności określonych przepisami prawa pracy, które uniemożliwiają stawienie się pracownika do pracy i jej świadczenie, zasadnym wydaje się przyjęcie na gruncie ww. rozporządzenia, że pracodawca ma możliwość - choć nie obowiązek - zaliczenia przyczyny takiej nieobecności do kategorii innych przypadków niemożności wykonywania pracy wskazanych przez pracownika i uznanych przez pracodawcę za usprawiedliwiające nieobecność w pracy” – wskazała wiceminister Monika Sikora.
Sikora zaznaczyła jednak, że swoboda pracodawcy w zakresie decyzji o charakterze nieobecności i jej usprawiedliwienia nie jest całkowita. Musi on bowiem przy swojej decyzji przestrzegać zasad współżycia społecznego.
„Wskazać też należy, że pracodawca będący organizatorem procesu pracy nie powinien korzystać z przysługującego mu prawa w sposób bezwzględny, w tym uniemożliwiający korzystanie przez pracownika ze zwolnienia od pracy z przyczyn od niego niezależnych” – dodała wiceministra.
Resort pracy i polityki społeczne podkreślił również, że w odniesieniu do powyższej sytuacji wszyscy pracownicy muszą być traktowani jednakowo. Wyjaśnienia dotyczyły też kwestii wynagrodzenia dla pracownika, który nie mógł przyjść do pracy z powodu alarmu. Jak zaznaczyła Sikora, z rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z 15 maja 1996r. nie wynika obowiązek zapłaty pracownikowi wynagrodzenia w przypadku usprawiedliwienia jego nieobecności w pracy z powodów wskazanych w interpelacji.
„Nie wyklucza to jednak możliwości przyjęcia przez konkretnego pracodawcę korzystniejszych dla pracowników rozwiązań w tym zakresie” – uzupełniła wiceministra.
mo/