Fot. PAP/Tytus Żmijewski
Zdaniem Mariusza Marszała ze Związku Gmin Wiejskich RP istotna część nierozliczonych kaucji dotyczy opakowań sprzedawanych w małych sklepach oraz w miejscowościach, w których dostęp do punktów zwrotu jest ograniczony. Według niego problem dotyczy szczególnie obszarów wiejskich, w których brakuje automatów kaucyjnych.
Od 1 października 2025 r. w Polsce obowiązuje system kaucyjny. Do ceny napojów sprzedawanych w opakowaniach do 0,5 l i do szklanych butelek wielokrotnego użytku zaczęto doliczać kaucję, którą klienci mogą odzyskać w punktach zbiórki.
Zdaniem Mariusza Marszała, zastępcy dyrektora Biura Związku Gmin Wiejskich RP ds. legislacyjnych, system kaucyjny w obecnej formie nie ograniczył obowiązków mieszkańców, lecz je zwiększył.
„Konsument nie tylko finansuje system poprzez wpłatę kaucji, ale także wykonuje na własny koszt czynności związane z magazynowaniem i transportem opakowań, aby odzyskać własne pieniądze” – wyjaśnił ekspert.
W rozmowie z portalem Edu4edo.pl przyznał, że część mieszkańców, ze względu na konieczność przechowywania opakowań i dowożenia ich do odległych punktów zbiórki, rezygnuje z dochodzenia zwrotu należnej kaucji, co może prowadzić do kumulowania się znacznych, nierozliczonych kwot.
„Obecnie brak jest jednak publicznie dostępnych danych, które pozwalałyby jednoznacznie określić skalę tego zjawiska oraz jego strukturę terytorialną. (…) Można jednak szacować, że chodzi o ok. 1 mld zł nierozliczonych kaucji rocznie w całym systemie” – powiedział wicedyrektor Biura ZGWRP.
Zdaniem Marszała „można przypuszczać, że istotna część tej kwoty dotyczy opakowań sprzedawanych w małych sklepach oraz w miejscowościach, w których dostęp do punktów zwrotu jest ograniczony”.
„Szczególnie dotyczy to obszarów wiejskich, gdzie starzenie się mieszkańców oraz likwidacja niewielkich placówek handlowych powodują pogorszenie dostępności podstawowych usług” – wskazał.
Podobne zdanie na temat obecnej formy systemu ma Anna Feja, kierownik Referatu Gospodarki Odpadowej Urzędu Miasta i Gminy w Pobiedziskach, która zwróciła uwagę, że problem z dostępnością punktów zbiórki opakowań kaucyjnych występuje nawet w gminach miejsko-wiejskich.
„W samych Pobiedziskach, gdzie działają sklepy najbardziej znanych sieci, z dostępem do automatów nie ma oczywiście problemu. Jeżeli jednak istnieją małe miejscowości, w których nie ma żadnego „butelkomatu”, ich mieszkańcy mogą mieć trudności z odzyskaniem wpłaconej kaucji, ponieważ nie mają gdzie zwrócić opakowań” – powiedziała urzędniczka.
Jednocześnie przekazała, że małym gminom, które leżą w pobliżu dużych miast, zależy na tym, by opakowania kaucyjne wracały do systemu w ich punktach zbiórki. „Wrzucanie kupionych u nas opakowań do automatów poza gminą (…) obniża nasz poziom recyklingu” – wyjaśniła Anna Feja.
Według danych resortu klimatu na koniec czerwca br. w Polsce funkcjonowało 64 tys. punktów zbiórki, z czego w blisko 14 tys. (21 proc.) z nich działały automaty. Jednocześnie maszyny zbierają 87 proc. opakowań ze znakiem kaucji. Poza sklepami działa też ponad 200 punktów zbiórki, które znajdują się na miejskich osiedlach, w miejscowościach turystycznych i zakładach pracy.
Większość zwrotomatów znajdujących się w sklepach z reguły wydaje bon o równowartości kaucji, który następnie można zrealizować podczas zakupów. Można go też wymienić na gotówkę, ale trzeba w tym celu najczęściej udać się do kasy.
mc/