fot. PAP/ Jakub Kaczmarczyk
Ministra edukacji poinformowała, że sposób egzekwowania zakazu korzystania z telefonów komórkowych w szkołach będzie indywidualną decyzją podejmowaną przez szkołę. Inwestowanie w dodatkowe szafki lub koszyki nie będzie zatem konieczne, jeśli tak zadecyduje społeczność szkolna.
Ministra edukacji Barbara Nowacka odpowiedziała na interpelację poselską, w której padło pytanie o dodatkowe środki finansowe dla organów prowadzących szkoły w kontekście przepisów zakazujących korzystania z telefonów komórkowych.
Szefowa MEN zaznaczyła, że o tym w jaki sposób zakaz będzie egzekwowany, a zatem również gdzie telefony będą odkładane, będzie decydowała społeczność szkolna.
„Jako Ministerstwo Edukacji Narodowej ufamy nauczycielom i dyrektorom szkół oraz temu, że podejmą oni najbardziej adekwatne metody do tego, by projektowany zakaz był w ich szkole egzekwowany (to mogą być depozyty, to mogą być szafki, to mogą być tzw. kieszonki na telefony, a to może być np. zwykłe odłożenie telefonu do plecaka ucznia – każda szkoła wie najlepiej, co w jej przypadku się sprawdzi najlepiej)” – zaznacza Nowacka.
Ministra podkreśliła, że mechanizm egzekwowania zakazu nie ma być odgórną i jednoosobową decyzją dyrektora szkoły, ale wynikiem współpracy radą pedagogiczną, rodzicami i uczniami.
Odnosząc się do kwestii dodatkowych środków finansowych, jakie miałyby zostać przekazane na poczet tworzenia miejsc do składowania telefonów Nowacka zasugerowała bezkosztowe rozwiązania.
„Projekt ustawy nie nakłada na organy prowadzące nowych obowiązków, które z mocy samej ustawy generowałyby skutki finansowe. Społeczność szkolna może bowiem zdecydować o takim sposobie egzekwowania zakazu, by było to rozwiązanie bezkosztowe (np. chowanie urządzeń do plecaków i niewyciąganie ich). Jeśli zaś społeczność szkolna podejmie decyzję o np. doposażeniu szkoły w nową infrastrukturę, to będzie musiała ponieść skutki finansowe wynikające z jej własnej decyzji” – dodała.
Ministra przypomniała też, że w przypadku kradzieży lub zniszczenia sprzętu będą miały zastosowanie przepisy kodeksu cywilnego. „Zgodnie z nimi, za szkodę odpowiada ten, kto ją wyrządził. Gdy zatem mowa o kradzieży, odpowiedzialność cywilną i karną będzie ponosiła ta osoba, która urządzenie ukradła czy zniszczyła” – podkreśliła szefowa MEN.
mo/