Fot. PAP/Wojtek Jargiło
Istotne znaczenie dla powstania prawa do ekwiwalentu ma sam fakt zaangażowania jednostki ochotniczej straży pożarnej w realizację zadań ustawowych, a nie wyłącznie końcowy rezultat podjętej interwencji – wskazała Regionalna Izba Obrachunkowa w Gdańsku. Oznacza to, że strażacy OSP mogą liczyć na wypłatę świadczenia również w przypadku fałszywego alarmu.
Z wnioskiem o wyjaśnienie w sprawie zasadności wypłaty ekwiwalentu dla strażaków ratowników ochotniczych straży pożarnych, w przypadku, gdy wezwanie do podjęcia działań ratowniczych lub akcji stanowiło fałszywy alarm zwróciła się do RIO w Gdańsku wójt gminy Smętowo Graniczne. Chodziło o sytuację, w której jednostka stawiła się na wezwanie, lecz na miejscu nie podjęto żadnych innych czynności w celu ochrony życia, zdrowia, mienia lub środowiska, czy też likwidacji przyczyn powstania pożaru, wystąpienia klęski żywiołowej lub innego miejscowego zagrożenia.
„Ustawodawca jako moment początkowy naliczania ekwiwalentu przyjął nie sam fakt faktycznego podjęcia czynności ratowniczych na miejscu zdarzenia, lecz już sam moment zgłoszenia wyjazdu jednostki bądź pozostawania przez nią w gotowości do wyjazdu w związku z koniecznością realizacji ustawowych zadań. Oznacza to, że znaczenie prawne przypisane zostało samemu podjęciu działań zmierzających do realizacji zadań ratowniczych, niezależnie od tego, czy w dalszym etapie konieczne okaże się faktyczne prowadzenie czynności ratowniczych na miejscu zdarzenia” – wskazała prezes RIO w Gdańsku Luiza Budner-Iwanicka.
Według RIO, ustawodawca świadomie przyjął szerokie rozumienie udziału w działaniach ratowniczych, obejmujące również sytuacje, w których strażacy ochotnicy podejmują czynności związane z wyjazdem jednostki, nawet jeżeli ostatecznie okaże się, że zdarzenie nie wymagało podjęcia bezpośrednich działań ratowniczych.
„Istotne znaczenie dla powstania prawa do ekwiwalentu ma sam fakt zaangażowania jednostki ochotniczej straży pożarnej w realizację zadań ustawowych, a nie wyłącznie końcowy rezultat podjętej interwencji” – podkreśliła Budner-Iwanicka.
RIO zwróciła również uwagę, że ustawodawca, definiując pojęcie działań ratowniczych, posłużył się zwrotami nieostrymi, co oznacza, że zakres znaczeniowy tego pojęcia nie został w sposób ścisły i wyczerpujący określony w przepisach prawa.
„Ustawodawca, definiując pojęcie działania ratowniczego, nie wskazał także przykładowego katalogu czynności, które należałoby uznać za działania ratownicze. Brak takiego katalogu powoduje, że nie jest możliwe ograniczenie tego pojęcia wyłącznie do określonych, z góry wskazanych czynności. W konsekwencji ocena, czy dane zdarzenie lub podjęte czynności stanowią działania ratownicze, powinna być dokonywana każdorazowo z uwzględnieniem charakteru konkretnej sytuacji oraz celu podejmowanych działań” – wyjaśniono.
Według RIO przyjęcie takiej konstrukcji przepisów należy uznać za zabieg celowy, wynikający ze specyfiki działalności ratowniczej, która obejmuje bardzo zróżnicowane i często nieprzewidywalne sytuacje. W praktyce działania ratownicze mogą bowiem obejmować zarówno bezpośrednie czynności zmierzające do usunięcia zagrożenia, jak i działania przygotowawcze, zabezpieczające czy rozpoznawcze, podejmowane w związku z podejrzeniem wystąpienia zagrożenia.
„Tak szerokie ujęcie omawianego pojęcia powoduje, że za działania ratownicze mogą zostać uznane również czynności podejmowane w sytuacji, gdy ostatecznie okaże się, że zgłoszenie było nieuzasadnione lub że zagrożenie w rzeczywistości nie występowało. Kluczowe znaczenie ma bowiem sam fakt podjęcia działań w odpowiedzi na zgłoszone lub potencjalne zagrożenie, a nie wyłącznie ich końcowy rezultat” – wskazano.
Jak wskazała RIO, taki kierunek interpretacyjny znajduje potwierdzenie również w literaturze przedmiotu, gdzie wskazuje się, że nie można pozbawić członków OSP prawa do ekwiwalentu, jeśli podjęli odpowiednie działania, a po przyjeździe na miejsce, gdzie miało wystąpić zagrożenie, okazało się, że był to fałszywy alarm.
„Sam wyjazd z remizy samochodu pożarniczego z obsadą na skutek zawiadomienia o zagrożeniu jest już podjęciem działań ratowniczych, za które należy się ekwiwalent, bez względu na efekt tych działań. Tak więc prawo dla strażaka ratownika OSP do otrzymania ekwiwalentu nie ogranicza się tylko do pożarów i zawężająca interpretacja art. 15 jest nieuprawniona” – podkreślono.
Według Izby zasadnym pozostaje odwołanie się do treści art. 15a ustawy o ochotniczych strażach pożarnych, na mocy którego rada gminy posiada kompetencje do przyznania, w drodze uchwały, strażakom ratownikom OSP ekwiwalentu pieniężnego za wykonywanie zadań innych niż wymienione w art. 15 tej ustawy. W uchwale wskazuje się te zadania oraz wysokość i sposób ustalenia ekwiwalentu pieniężnego.
mr/