Fot. PAP/Maciej Kulczyński
Znaczny spadek liczby decyzji odmownych Wód Polskich w sprawie taryf za wodę i ścieki oraz ogólna poprawa praktyk działania regulatora sprawiły, że presja na zmianę ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę spadła – poinformował w środę wiceminister infrastruktury Przemysław Koperski.
Wiceszef MI przedstawił w Sejmie informację o stanie prac nad projektem nowelizacji ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków, który przewiduje m.in. przywrócenie gminom kompetencji do ustalania taryf wod.-kan. Regulacja umożliwia też wprowadzanie tzw. taryf progresywnych, w których stawki rosną wraz np. ze wzrostem zużycia wody. Projekt pod koniec ubiegłego roku negatywnie zaopiniowała Komisja Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego.
Koperski poinformował, że projektowana nowelizacja jest obecnie na etapie prac rządowych, a resort prowadzi dialog z samorządami, którego celem jest wypracowanie rozwiązania uwzględniającego zarówno kompetencje gmin jak i potrzebę ochrony mieszkańców przed nieuzasadnionymi zmianami cen.
Wiceszef MI zwrócił jednak uwagę na zmianę w funkcjonowaniu systemu taryfowego w porównaniu z kryzysowym rokiem 2023. Wówczas, przy gwałtownym skoku kosztów spółek wodno-kanalizacyjnych, do regionalnych zarządów gospodarki wodnej (RZGW) Wód Polskich wpłynęło 1548 wniosków o skrócenie okresu obowiązywania taryfy, z czego z 1367 procedowanych spraw aż 47,9 proc. (655 wniosków) zakończyło się decyzją odmowną. Problemy z przewlekłością postępowań oraz brakami kadrowymi wskazywała również NIK w raporcie z grudnia 2023 r.
Koperski zaznaczył jednak, że począwszy od 2024 roku sytuacja „uległa diametralnej poprawie”. Podkreślił, że w 2024 roku na 1538 procedowanych spraw decyzje zatwierdzające taryfy wydano w 87,39 proc. przypadków (1344 sprawy), a udział odmów spadł do niespełna 10 proc. Wiceminister zaznaczył, że pozytywny trend utrzymał się także w pierwszym półroczu 2026 r., kiedy to na 512 możliwych do procedowania wniosków wydano 291 decyzji zatwierdzających taryfy (56,84 proc.) przy zaledwie 44 odmowach (8,59 proc.).
Zdaniem wiceministra nowe warunki prowadzenia postępowań taryfowych skłaniają do ponownej oceny, czy i w jakim zakresie ingerencja ustawowa jest obecnie niezbędna.
„Dlatego presja na zmianę przepisów jest w tej chwili zdecydowanie mniejsza, a w niektórych przypadkach nie ma jej wcale” – podkreslił wiceminister.
Wskazał przy tym, że taryfy progresywne są już przewidziane w obowiązującym rozporządzeniu pod określonymi warunkami technicznymi i wymagają głównie wzmocnienia działań informacyjnych oraz upowszechniania dobrych praktyk.
Wiceprezes Wód Polskich Alicja Michalik-Kucińska przypomniała, że wzrosty stawek za wodę i ścieki po 2024 roku wynikały z wcześniejszego mrożenia cen oraz drastycznego skoku kosztów operacyjnych, w tym energii elektrycznej, płacy minimalnej oraz nowych wymogów unijnych dotyczących inwestycji i cyberbezpieczeństwa. Zapewniła przy tym, że regulator na etapie wezwań koryguje jednostkowe koszty w wnioskach o zmianę taryf, dbając o to, by ceny za metr sześcienny wody i ścieków były możliwie najniższe dla mieszkańców.
Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich potwierdził pozytywną zmianę podejścia Wód Polskich do zatwierdzania taryf. Zaznaczył jednak, że samorządy nie chcą kontynuacji prac nad projektem ustawy w wersji, którą wcześniej jednoznacznie zaopiniowały negatywnie, oczekując rzeczywistej autonomii w zakresie ustalania stawek opat za wode i ścieki.
Przedstawiciel miast wskazał przy tym na potrzebę utrwalenia podejścia Wód Polskich w stabilnych przepisach, które z jednej strony pozwolą na racjonalne ustalanie taryf, a z drugiej zabezpieczą samorządy przed ewentualną niechęcią regulatora w przyszłości.
mp/