W ciągu roku miesięczne pensje budżetówki wzrosły średnio o prawie 400 zł brutto. W firmach o połowę mniej - podaje "Rzeczpospolita"
W ciągu roku miesięczne pensje budżetówki wzrosły średnio o prawie 400 zł brutto, tymczasem w firmach przeciętny pracownik mógł liczyć na podwyżkę sięgającą połowy tej kwoty - podaje "Rzeczpospolita".
– Jest kryzys i wszyscy musimy ponosić tego konsekwencje – uważa Małgorzata Krzysztoszek z PKPP Lewiatan. – Oczywiście są w administracji publicznej obszary niedofinansowane i tam, aby utrzymać dobrych pracowników, należy nawet wtedy, gdy wszyscy poszczą, podnosić wynagrodzenia, jednak nie powinno to być powszechne.
Socjolog Paweł Śpiewak nie widzi w tym jednak nic złego. – Pensje urzędników wcale nie są wygórowane w porównaniu z zadaniami, jakie muszą wykonywać – wyjaśnia socjolog. – W mojej ocenie ich wynagrodzenie powinno być wysokie, aby nie było pokus korupcyjnych.
W tegorocznym budżecie przewidziano podwyżki w państwowej sferze budżetowej łącznie z rezerwami celowymi na kwotę blisko 2,4 mld zł, co w porównaniu z 2008 rokiem stanowi 10,4 proc. Na przyszły rok rząd ostrożniej już dzieli publiczne pieniądze. Przeciętne pensje w gospodarce narodowej wzrosną realnie o 1,1 proc. Wycofał się też z obiecanej 10-proc. podwyżki dla nauczycieli, proponując w zamian 4 proc.