Ogólnopolska Konferencja Samorządu i Oświaty; fot. Serwis Samorządowy PAP
Związek Powiatów Polskich wyraźnie mówił, że część oświatowa subwencji ogólnej powinna być skalkulowana w oparciu o zakomunikowane standardy finansowania zadań. Takie kalkulacje nie powstały, bo wówczas skończyłyby się polityczne mrzonki o tym, że da się ratować małe szkoły - podkreślał Grzegorz Kubalski, zastępca dyrektora biura ZPP podczas Ogólnopolskiej Konferencji Samorządu i Oświaty w Lublinie.
Finansowanie oświaty i problem tzw. luki oświatowe były głównymi tematami poruszanym podczas XIII Ogólnopolskiej Konferencji Samorządu i Oświaty, która odbyła się w Lublinie .
Debatę ekspercką poprzedziła prezentacja Narodowego Instytutu Samorządu Terytorialnego, w której wskazano, jaki jest obecny stan finansów oświatowych. Jak podkreślała Julita Łukomska, istnieją dwie zasadniczo odmienne wizje, jeśli chodzi o finansowanie oświaty. Pierwsza, reprezentowana przez ministerstwo finansów bazuje na przekonaniu, że oświata jest zadaniem własnym samorządów. Drugi biegun to same samorządy, na czele ze Związkiem Miast Polskich, które podkreślają, że to budżet państwa powinien pokrywać wydatki związane z edukacją.
Eksperci byli zgodni co do tego, że podstawowy problem stanowi zdefiniowanie luki oświatowej.
„Potrzebna jest duża debata o tym, jakie obszary oświaty powinny być finansowane z budżetu państwa” – podkreślała Julita Łukomska z NIST
W toku dyskusji zaznaczono, że mimo nowej ustawy o finansach JST, sposób finansowania oświaty nie uległ dużej zmianie. Skarbniczka Konina przyznała, że wyliczona dla miasta kwota potrzeb oświatowych nie wystarczyła nawet na pokrycie pensji nauczycieli.
Na bolączki nowego systemu finansowania oświaty zwracał też uwagę Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich.
„W poprzednim porządku prawnym luka oświatowa była względnie łatwa do wyliczenia, bo z jednej strony mieliśmy część oświatową subwencji ogólnej, a więc kwotę, która została przeznaczona w założeniu na cele oświatowe w danej jst, a z drugiej strony mieliśmy wydatki, które musiały ponieść samorządy” – podsumował.
Kubalski wskazywał też, że czasami różnice w wysokości wynagrodzeń są podyktowane nie tyle zamożnością jednostki, co faktem, że często zamożność jednostki jest skorelowana z przeciętnym poziomem wynagrodzenia w danej jst.
Przedstawiciel ZPP zaznaczył, że część oświatowa subwencji ogólnej powinna być skalkulowana w oparciu o zakomunikowane standardy finansowania zadań.
„Takie kalkulacje nie powstały, bo wówczas skończyłyby się polityczne mrzonki o tym, że da się ratować małe szkoły” – podkreślił Kubalski
Wyrażając perspektywę samorządów Kubalski zaznaczył, że nie wymagają one, by państwo płaciło za wszystko, ale wyraźnym żądaniem jest, by skarb państwa pokrył gwarantowane świadczenia.
„System jest bardzo mocno usztywniony na poziomie ogólnokrajowym poprzez siatki nauczania, programy, wymogi, według których zatrudniamy nauczycieli, poziom wynagrodzeń nauczycieli. Dlatego obszar własności zadania jest momentami zredukowany do zera” – wskazywał.
Grzegorz Kubalski tłumaczył, że potrzeby oświatowe to nie kwota, która jest transferowana z budżetu państwa do samorządów, a kwota, która służy do wyliczenia czy potencjał finansowy danej jednostki jest wystarczający do tego, żeby sfinansować zadania. Dopiero gdy ten potencjał jest za mały pojawia się dodatkowy transfer środków.
Nawiązał też do obietnicy ministra finansów z 2024 roku dotyczącej urealnienia kwoty potrzeb oświatowych od 2026 roku.
Kubalski podkreślił również, że Związek Powiatów Polskich konsekwentnie domagał się zniesienia jakiegokolwiek wpływu kuratora oświaty na kształtowanie sieci szkolnej.
„Jeżeli mamy traktować samorząd na serio to musimy mu pozostawić wolną rękę, bo w przeciwnym wypadku będziemy mieli do czynienia z podejmowaniem decyzji motywowanych politycznie, za które koszty będą ponosiły poszczególne gminy i powiaty” – mówił Kubalski.
mo/