fot. PAP/Lech Muszyński
Konieczność zdawania egzaminu w siedzibie szkoły generuje obciążenia finansowe po stronie rodzin i wpływa na dobrostan uczniów objętych edukacją domową – wskazała Rzeczniczka Praw Dziecka w uwagach do projektu rozporządzenia MEN.
Rzeczniczka Praw Dziecka przekazała resortowi edukacji uwagi do projektu rozporządzenia w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów oraz słuchaczy w szkołach publicznych. Projektowane rozwiązania zmierzają do doprecyzowania zasad przeprowadzania egzaminów klasyfikacyjnych, egzaminów poprawkowych oraz sprawdzianów wiadomości i umiejętności, w szczególności poprzez wskazanie miejsca ich przeprowadzania oraz określenie ram organizacyjnych.
Kilka uwag wskazanych przez Monikę Hornę-Cieślak odnosi się do edukacji domowej. Rzeczniczka podkreśliła, że konieczność zdawania przez uczniów egzaminów wyłącznie w siedzibie szkoły niejednokrotnie wiąże się z koniecznością odbywania wielogodzinnych podróży, często przy ograniczonym dostępie do transportu publicznego.
„W konsekwencji sposób organizacji egzaminów może wpływać na realną dostępność tej formy edukacji” – zauważa RPD.
W przesłanych uwagach rzeczniczka podniosła też, że warunki przeprowadzania egzaminów mogą mieć znaczący wpływ na dobrostan psychiczny uczniów.
„W szczególności dotyczy to uczniów, u których udział w egzaminie stacjonarnym, w środowisku szkolnym wiąże się z nasilonym stresem lub reakcjami lękowymi, a także uczniów z własnymi potrzebami edukacyjnymi, posiadającymi orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego, dla których takie warunki mogą stanowić istotne obciążenie sensorycznie. W takich przypadkach sposób organizacji egzaminu może oddziaływać na możliwość wykazania rzeczywistego poziomu wiedzy przez ucznia” – zauważa Horna-Cieślak.
Wątpliwości RPD wzbudził też zapis odnoszący się do zakazu korzystania z urządzeń telekomunikacyjnych podczas egzaminów. W tym przypadku Horna-Cieślak zwróciła uwagę na brak wyraźnego odniesienia do sytuacji uczniów korzystających z narzędzi technologicznych wspierających funkcjonowanie poznawcze lub komunikacyjne, w tym narzędzi AAC, a także rozwiązań kompensujących trudności rozwojowe lub edukacyjne. W ocenie rzeczniczki projektowane rozwiązanie może nie uwzględniać w pełni zróżnicowanych potrzeb uczniów wymagających indywidualizacji warunków egzaminu, co może wpływać na równość dostępu do procesu oceniania.
Monika Horna-Cieślak skierowała również uwagę dotyczącą wprowadzenia jednolitych limitów czasowych egzaminów, co może sprzyjać uporządkowaniu procedur egzaminacyjnych. Jej zdaniem jest to wątpliwe w odniesieniu do zróżnicowanych potrzeb uczniów oraz specyfiki poszczególnych przedmiotów.
„Zgłaszane w toku konsultacji uwagi wskazują, że przyjęte ramy czasowe nie mogą uwzględniać tempa pracy uczniów, w tym uczniów wymagających dostosowania warunków egzaminu ze względu na stan zdrowia, trudności rozwojowe lub specjalne potrzeby edukacyjne” – czytamy w piśmie do MEN.
Wątpliwości rzeczniczki wzbudził też zapis o zmianie katalogu podstawowych obszarów uwzględniających przy ustalania śródrocznej i rocznej oceny klasyfikacyjnej zachowania ucznia. Horna-Cieślak podkreśliła również, że zakładane zmiany programowe w polskiej szkole mogą spowodować kumulację obciążeń dla uczniów.
Rzeczniczka Praw Dziecka wskazała też, że zasadne jest „wstrzymanie dalszych prac nad projektem w obecnym zakresie oraz jego ponowna, pogłębiona analiza, uwzględniająca zróżnicowaną sytuację uczniów, rzeczywiste warunki realizacji obowiązku szkolnego, konieczność stosowania rozwiązań proporcjonalnych i adekwatnych do identyfikowanych problemów, a także głos dzieci i młodzieży, których bezpośrednio projekt bezpośrednio dotyczy”.
mo/