Zdjęcie ilustracyjne, fot. PAP/Wojciech Olkuśnik
Brak fachowców w gminach jest piętą achillesową systemu ochrony ludności – wskazał prof. Bernard Wiśniewski z Akademii WSB. Jego zdaniem samorządy zatrudniają zbyt mało pracowników z odpowiednimi kwalifikacjami.
W ubiegłym tygodniu, po tym jak w czwartek w pobliżu Tarnawy-Kolonii w Lubelskiem spadła rosyjska rakieta Ch-101, szef MSWiA Marcin Kierwiński zapowiedział, że w ciągu kilkunastu najbliższych tygodni zostanie uruchomiona specjalna aplikacja regulująca kwestie ostrzegania ludności. Jak zaznaczył, priorytetem jest systematyczne uzupełnianie zaległości i budowa nowoczesnego, skutecznego systemu reagowania na zagrożenia. Według Kierwińskiego nowe rozwiązanie ma uzupełnić obecny system alarmowania, który jest oparty m.in. na syrenach i alertach Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.
W rozmowie z PAP, prof. dr hab. Bernard Wiśniewski, dyrektor Centrum Metodologii Badań Bezpieczeństwa Akademii WSB wskazał, że problemy w tym zakresie znajdują się poza systemem ostrzegania o zagrożeniach i do jego usprawnienia niezbędne są działania na poziomie samorządów.
„Ze względu na ustawowy wymóg pieniądze na ochronę ludności i obronę cywilną są, ale niewiele się zmienia, jeśli chodzi o zatrudnianie w samorządach fachowców. Wciąż często zajmują się tym osoby przypadkowe, bez wiedzy i bez kwalifikacji” – wyjaśnił.
W jego ocenie, dzięki szkoleniom z ochrony ludności sytuacja ulega poprawie. Jak zaznaczył, dobrze się stało, że Akademia Pożarnicza wzięła na siebie obowiązek przeszkolenia ministrów i wojewodów, a teraz rusza system związany ze szkoleniami doskonalącymi.
„Obawiam się, że to nie rozwiązuje problemu, bo to jest nadal jeden człowiek w powiecie albo ćwierć etatu w gminie. A to stanowczo za mało” – podzielił się wątpliwościami. „Wiem, że szczególnie na poziomie samorządu terytorialnego nie ma pieniędzy na mnożenie etatów, ale uważam, że w każdej gminie dwie przeznaczone do tego osoby to minimum. W mojej ocenie to właśnie jest piętą achillesową całego systemu” – podsumował prof. Wiśniewski.
Podkreślił też, że duże znaczenie ma też kwestia wiedzy społeczeństwa na temat tego jak reagować w czasie zagrożenia. Zdaniem prof. Wiśniewskiego wiedza ta jest niewielka. Wskazał, że obecnie wyposaża się w te kompetencje tylko młodzież objętą systemem edukacji dla bezpieczeństwa.
„Problemem natomiast jest wiedza ludzi w średnim wieku, którzy pamiętają kwestie związane z przygotowaniami do sytuacji kryzysowych przez pryzmat strzelania z karabinków kbks na przysposobieniu obronnym” – podkreślił.
Obecny system powiadamiania ludności, który bazuje na syrenach, jak wyjaśnił PAP dr hab. Marcin Smolarkiewicz, prof. Akademii Pożarniczej w Warszawie i trener w mechanizmie ochrony ludności Unii Europejskiej (UCPM), ma charakter hybrydowy - składa się zarówno ze starych urządzeń analogowych, jak i nowoczesnych rozwiązań cyfrowych, ale trwają intensywne prace nad jego pełną cyfryzacją i integracją. Jednocześnie od paru lat działa też system cyfrowy, czyli komunikaty RCB rozsyłane z dokładnością do danych regionów, w szczególności danych bazowych stacji przekaźnikowych, które wysyłają sygnał do telefonów komórkowych.
gru/ ugw/ mr/