Fot. PAP/Szymon Pulcyn
Gmina musi zapewnić uczniom objętym kształceniem specjalnym bezpłatny transport do najbliższej szkoły, która zapewnia mu warunki zlecone w orzeczeniu – wynika z wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku.
Sprawa ma związek ze skargą na decyzję wójta gminy Ryjewo, który odmówił zwrotu kosztów transportu dziecka objętego kształceniem specjalnym do wybranej przez matkę placówki. Zdaniem wójta gmina musi zapewnić transport do najbliższej placówki tylko tym dzieciom z niepełnosprawnością, które realizują obowiązek szkolny i obowiązek nauki w najbliższych placówkach systemu oświaty.
„W przypadku dzieci korzystających z edukacji domowej, które realizują obowiązek szkolny poza szkołą na podstawie art. 37 ust. 1 ustawy – Prawo oświatowe, nie powstaje obowiązek gminy w zakresie organizacji transportu bądź finansowania dowozu” – uzasadnił wójt.
W ocenie matki wójt wydając decyzję odmowną nie uwzględnił faktu, że najbliższa szkoła nie była dostosowana do potrzeb dziecka. Jednocześnie powołując się na orzecznictwo sądów administracyjnych wskazała, że pojęcie „najbliższej szkoły” należy rozumieć funkcjonalnie jako placówkę, która może zapewnić dziecku warunki odpowiednie do jego potrzeb.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku po rozpoznaniu sprawy przyznał, że zgodnie z Prawem oświatowym gmina musi zapewnić niepełnosprawnym uczniom z potrzebą kształcenia specjalnego bezpłatny transport do najbliższej placówki, która jest w stanie spełnić potrzeby dziecka.
„W orzecznictwie sądów administracyjnych wskazywano wielokrotnie, że „najbliższa" szkoła podstawowa lub ponadpodstawowa nie oznacza tylko i wyłącznie placówki położonej w najbliższej odległości (w ujęciu geograficznym) od miejsca zamieszkania dziecka ale najbliższą szkołę, która umożliwia tym dzieciom realizację obowiązku szkolnego, zgodnie z treścią orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego” – czytamy w uzasadnieniu wyroku.
Dodatkowo WSA przypomniał, że użycie przez ustawodawcę sformułowania „poza szkołą" wskazuje na szeroki zakres tego pojęcia, które obejmuje edukację nie tylko w domu, ale również poza domem.
„Nie można, zdaniem Sądu, utożsamiać realizacji obowiązku szkolnego poza szkołą z realizacją obowiązku szkolnego w domu, co de facto w tej sprawie organ uczynił. Organ tym samym wadliwie odczytał (odkodował) treść przedmiotowego przepisu, co skutkowało uznaniem, że obowiązek dowozu lub jego finansowania przez gminę nie powstaje w przypadku edukacji domowej dziecka” – stwierdził WSA w Gdańsku.
Ostatecznie sąd nakazał wójtowi ponowne rozpatrzenie sprawy z uwzględnieniem indywidualnych potrzeb dziecka oraz specyfiki miejsca, w którym realizuje naukę i terapię.
mc/