Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Polskie samorządy w 2026 roku to instytucje profesjonalne i sprawne proceduralnie, ale przeciążone bieżącą legislacją i walczące o utrzymanie profesjonalnych kadr – takie wnioski płyną z analizy raportu „Samorząd od środka”, opracowanego przez Fundację Rozwoju Demokracji Lokalnej im. Jerzego Regulskiego na podstawie opinii sekretarzy z 1 873 JST.
Trzecia edycja ogólnopolskiego badania sekretarzy jednostek samorządu terytorialnego z 2026 roku „Samorząd od środka” dostarcza unikalnego spojrzenia na kondycję polskiej administracji lokalnej, łącząc analizę twardych danych z doświadczeniem osób odpowiedzialnych za organizację pracy urzędów. Raport, oparty na głosach sekretarzy 1873 jednostek, kreśli obraz instytucji, które zmagają się z narastającą presją demograficzną, technologiczną i prawną.
Uczestnicy ankiety powszechnie definiują kryzys demograficzny i depopulację jako jedno z kluczowych wyzwań dla JST. Aż 71 proc. badanych jednostek odnotowało spadek liczby mieszkańców w ciągu ostatnich pięciu lat, przy czym najsilniej dotyka to małych gmin do 5 tysięcy mieszkańców oraz dużych miast na prawach powiatu. Sekretarze alarmują, że choć wiedza o depopulacji jest powszechna, prognozy demograficzne są wykorzystywane głównie tam, gdzie wymuszają to finanse – przede wszystkim w oświacie i pomocy społecznej. W obszarach takich jak polityka kadrowa urzędu, dane o przyszłej strukturze mieszkańców są uwzględniane rzadko. Aż 83,1 proc. sekretarzy apeluje o lepsze wykorzystanie prognoz demograficznych w planowaniu rozwoju.
Ponad 90 proc. sekretarzy deklaruje, że głównym priorytetem władz samorządowych pozostają inwestycje w infrastrukturę drogową, wodociągową i budynki. Jak wynika z raportu, sprawy społeczne czy ochrona środowiska, choć obecne w debacie, zajmują dalsze pozycje w hierarchii pilności wydatków.
Jak wynika z raportu, ważnym i nowym elementem diagnozy jest bezpieczeństwo zewnętrzne i zarządzanie kryzysowe. Samorządy sprawnie reagują na wymogi ustawowe, inwestując w zakup sprzętu na potrzeby zarządzania kryzysowego (95,4 proc.), aktualizację planów oraz szkolenia dla urzędników (81,1 proc.). Jednak raport ujawnia lukę w działaniach skierowanych bezpośrednio do wspólnoty: tylko 28,9 proc. JST prowadziło ćwiczenia dla obywateli, a 20,6 proc. realizowało inwestycje w miejsca schronienia.
Co ciekawe, sekretarze powiatów oceniają przygotowanie swoich jednostek wyżej niż sekretarze gmin, co wynika z posiadania stałych struktur, takich jak Powiatowe Centra Zarządzania Kryzysowego, podczas gdy gminy wiejskie częściej zmagają się z brakami sprzętowymi.
W obszarze partycypacji i jawności rysuje się wyraźne napięcie między literą prawa a codzienną praktyką. Samorządy korzystają głównie z tradycyjnych form konsultacji, jak zebrania wiejskie czy ustawowe konsultacje planistyczne, podczas gdy nowoczesne narzędzia, takie jak panele obywatelskie, pozostają rzadkością. Sekretarze dostrzegają wzrost wpływu mieszkańców na decyzje, ale ich ocena tego procesu jest surowa: aż 79 proc. uważa, że w konsultacjach dominują osoby broniące prywatnych interesów, a same procedury służą częściej informowaniu niż realnemu współdecydowaniu. Równie jednomyślny jest głos w sprawie dostępu do informacji publicznej - aż 97,5 proc. sekretarzy uważa, że urzędy powinny mieć możliwość odmowy realizacji wniosków uporczywych lub szykanujących. Również niemal wszyscy badani (96,2 proc.) wskazują, że prawo do informacji publicznej jest nadużywane, a 89,0 proc. podkreśla, że obsługa tych wniosków odbywa się kosztem innych zadań urzędu.
Urząd jako miejsce pracy jest postrzegany przez sekretarzy jako pracodawca „przeciętny z plusem”. Atrakcyjność pracy w samorządzie rośnie wraz z wielkością jednostki, co wiąże się z szerszymi możliwościami rozwoju w dużych miastach. Największymi czynnikami demotywującymi pracowników pozostają zbyt niskie wynagrodzenia (48 proc. wskazań jako czynnik główny) oraz nadmiar obowiązków wynikający z niestabilności przepisów prawa.
Problemy z rekrutacją mają charakter specyficzny: urzędy rzadko narzekają na brak kandydatów ogółem, ale powszechnie zmagają się z deficytem specjalistów, takich jak informatycy, prawnicy czy inżynierowie, którzy częściej wybierają sektor prywatny.
W kontekście technologicznym rok 2026 w samorządach to czas „oddolnej rewolucji AI”. Choć systematyczne wdrożenie sztucznej inteligencji deklaruje zaledwie 3 proc. urzędów, to aż 75 proc. sekretarzy przyznaje, że pracownicy korzystają z tych narzędzi nieformalnie. AI jest używane przede wszystkim jako asystent w redagowaniu pism i tworzeniu raportów, nie zastępując na razie merytorycznej ekspertyzy urzędnika. Jednocześnie system szkoleniowy samorządowców pozostaje reaktywny – 85 proc. szkoleń jest wymuszonych bieżącymi zmianami w przepisach, co pozostawia niewiele miejsca na systematyczny rozwój kompetencji miękkich czy innowacyjność.
Wizja ustrojowa, która wyłania się z raportu, to postulat stabilności i silnego przywództwa. Sekretarze w większości opowiadają się za zniesieniem limitu kadencji włodarzy, widząc w częstych zmianach liderów wysoki koszt operacyjny dla urzędu. Swoją własną rolę definiują nie jako niezależnych menedżerów, lecz jako lojalnych organizatorów pracy aparatu pomocniczego, działających w ścisłym uzgodnieniu z wójtem, burmistrzem czy prezydentem. Sprawność własnych urzędów oceniają dobrze, choć podkreślają, że działają one w warunkach permanentnej presji zewnętrznej, wynikającej z niestabilnego prawa i niedofinansowania zadań zleconych.
mam/