Fot. PAP/Grzegorz Michałowski
Prezydent Karol Nawrocki odmówił podpisania ustawy, która miała walczyć z wykluczeniem komunikacyjnym, wprowadzając m.in. obowiązek zapewnienia komunikacji zbiorowej w województwach, powiatach i gminach. W ocenie ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka, decyzja prezydenta zablokowała dostęp do transportu autobusowego mieszkańcom wsi i małych miejscowości.
„Nie podpiszę ustawy, która zamiast poprawiać lokalny transport, może doprowadzić do likwidacji kolejnych połączeń. Oczekuję od rządu rozwiązania prostego i skutecznego: stabilnego finansowania, silnej roli gmin i transportu dostępnego dla mieszkańców małych miast i polskiej wsi” - poinformował Nawrocki w materiale wideo zamieszczonym w czwartek m.in. na stronie Kancelarii Prezydenta RP.
Kancelaria przypomniała, że głowa państwa podobne przepisy zawetowała w listopadzie ub.r., gdyż rząd chciał skrócić okres umów na przewozy z 10 do 3 lat. W informacji zamieszczonej na stronie podała, że zdaniem prezydenta bez stabilnego finansowania przewoźnicy i samorządy nie będą inwestować w nowe autobusy i odpowiedzialnie planować sieci transportowej.
W czwartkowej informacji wskazała również, że zawetowana ustawa - w opinii Nawrockiego - zakłada podobne rozwiązania, gdyż umowy miały być maksymalnie pięcioletnie.
„Trudno oczekiwać od lokalnego PKS–u czy przedsiębiorcy milionowych inwestycji, jeśli nie wie, czy za kilka lat nadal będzie miał kontrakt” – ocenił prezydent, cytowany przez kancelarię. Wskazał jednocześnie na drugi problem dotyczący gmin. „(...) to one są najbliżej mieszkańców i najlepiej wiedzą, gdzie potrzebny jest autobus. Tymczasem ustawa przesuwa je na koniec kolejki po pieniądze z funduszu” - przekazała kancelaria prezydenta.
Zdaniem Nawrockiego „najbardziej mogą na tym stracić małe miejscowości i polska wieś”.
Prezydent poinformował też, że ma poważne zastrzeżenia do pomysłu zastępowania regularnych autobusów tak zwanym „przejazdem na żądanie” samochodem osobowym, szczególnie, że przy takich przejazdach nie zagwarantowano ustawowych ulg dla seniorów, uczniów czy osób z niepełnosprawnościami.
„Takie rozwiązanie to nie jest walka z wykluczeniem transportowym” – ocenił Nawrocki, cytowany w informacji.
W ocenie ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka, decyzja prezydenta zablokowała dostęp do transportu autobusowego mieszkańcom wsi i małych miejscowości.
„10 milionów Polaków nadal będzie miało problem z dojazdem do pracy, szkoły, lekarza czy urzędu. Pan prezydent zapomniał, że białe plamy komunikacyjne nie mają barw politycznych, mają za to konkretny adres i dotyczą konkretnych ludzi. (...) Można zawetować ustawę, ale nie można zawetować potrzeb 10 milionów Polaków. Nie można zawetować ich prawa do normalnego życia i swobodnego przemieszczania się” - napisał szef resortu infrastruktury na platformie X.
Klimczak wskazał, że prezydent zablokował ustawę, „która gwarantowała minimum 4 pary połączeń dziennie między gminami i powiatami”, a także wprowadzała standardy bezpieczeństwa, np. limit wieku autobusów i obowiązek wyposażenia ich w pasy bezpieczeństwa.
„W ustawie zadbaliśmy o mieszkańców najmniejszych miejscowości, gdzie dotychczas nigdy nie jeździły autobusy, gdzie ze względu na położenie (np. przysiółek pod lasem) żaden wójt nigdy nie ustanowił tam regularnej linii. Stąd nasza ustawa wyszła z rewolucyjnym rozwiązaniem: przejazdy na żądanie samochodami osobowymi, które zorganizuje gmina na koszt rządowego funduszu, kiedy nie ma innej możliwości dostania się do lekarza lub w innych wyjątkowych sytuacjach” - zauważył minister.
Klimczak zwrócił również uwagę, że ustawa przewidywała także koordynację przewozów, którą mały zapewnić samorządy województw.
„Nie trafiły do niego (prezydenta) argumenty, że dzisiaj jest problem z dublowaniem się nieskoordynowanych połączeń, a dzięki pracy integratora w postaci marszałka województwa mogliśmy ustanowić ich dużo więcej, połączenia byłyby częstsze i do wielu nowych miejscowości” - zaznaczył Klimczak.
Ustawa z dnia 31 lipca 2026 r. o zmianie ustawy o publicznym transporcie zbiorowym oraz niektórych innych ustaw nakładała na organizatorów obowiązek zapewnienia skomunikowania podstawowych ośrodków administracyjnych na trzech poziomach: wojewódzkim - połączenia między stolicą województwa a siedzibami powiatów, powiatowym - połączenia między siedzibą powiatu a siedzibami gmin, a także gminnym - zapewnienie dojazdu do miejscowości, w których znajdują się obiekty użyteczności publicznej. W dni powszednie miały to być co najmniej cztery pary połączeń, a w dni wolne – co najmniej dwie pary.
Przepisy wprowadzały też definicję przejazdu na żądanie jako elastycznej formy transportu realizowanej samochodem osobowym (do 9 osób łącznie z kierowcą). Rozwiązanie to zostało wprowadzone z myślą o obszarach wiejskich i wyludniających się, gdzie regularne linie autobusowe są ekonomicznie nieefektywne.
Zgodnie z treścią ustawy, marszałek województwa miał zyskać nową rolę integratora, odpowiedzialnego za koordynację wszystkich przewozów - publicznych i komercyjnych - na obszarze województwa. Jego zadaniem miało być sporządzanie i aktualizacja schematu sieci komunikacyjnej w województwie, zapewnienie spójności połączeń na granicach województw i integracja różnych rodzajów transportu - np. autobusu z koleją.
Nowela zmieniała też nazwę Funduszu rozwoju przewozów autobusowych na Fundusz przeciwdziałania wykluczeniu transportowemu. Dopłatami z Funduszu miałaby móc zostać objęta także komunikacja miejska, ale wyłącznie na odcinkach wyjeżdżających poza granice miasta - dla miast do 50 tys. mieszkańców.
Autobusy realizujące przewozy z dopłatą - zgodnie z ustawą - musiałyby być wyposażone w lokalizatory, co miało pozwolić na ścisłą kontrolę rzeczywistego przebiegu trasy. Od 2028 r. autobusy z dopłatą miały nie być starsze niż 20 lat, a od 2036 r. – nie starsze niż 15 lat.
Ponadto, gminy miejskie miały zostać zobowiązane do udostępnienia określonej liczby przystanków i dworców wszystkim operatorom, również komercyjnym, aby uniknąć zmuszania pasażerów do przesiadek na obrzeżach miast. Dodatkowo ustawa zakładała nadanie ochrony funkcjonariusza publicznego kontrolerom biletów, co miało zwiększyć ich bezpieczeństwo w pracy.
jls/ mam/