Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Podejrzany o korupcję Krzysztof Matyjaszczyk nie może – przynajmniej na razie – wrócić do pełnienia funkcji prezydenta Częstochowy. Sąd Rejonowy Katowice-Wschód nie uwzględnił w poniedziałek zażalenia obrony na zastosowane wobec niego przez prokuraturę środki zapobiegawcze, w tym odsunięcie od obowiązków służbowych.
Sąd ocenił też, że zatrzymanie samorządowca było słuszne i celowe – oddalił zażalenie obrony również w tej sprawie.
Prezydent po ogłoszeniu postanowienia nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Głos zabrał jedynie jego obrońca Wojciech Hop. – Postępowanie jest w toku, będziemy podejmowali dalsze czynności celem obrony, natomiast na tę chwilę oba zaskarżone postanowienia są w mocy – poinformował mec. Hop. Adwokat wyraził opinię, że sąd rejonowy dokonał zupełnie innej oceny niż wcześniej katowicki sąd okręgowy, który oddalił zażalenie prokuratury na odmowę aresztowania Matyjaszczyka.
Zgodnie z poniedziałkową decyzją sądu to od prokuratury będzie zależało jak długo i jakie środki wobec Matyjaszczyka będzie stosowała. Obrońca przypomniał, że zgodnie z przepisami może kierować do prokuratury wnioski o zmianę tych środków i - jak dodał - na pewno będzie to rozważane.
Na ogłoszeniu postanowienia nie było przedstawiciela prokuratury. Prokurator, który kilka godzin wcześniej uczestniczył w posiedzeniu powtórzył stanowisko, że zastosowane wobec podejrzanego środki zapobiegawcze są konieczne do zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania, a jego zatrzymanie było słuszne i celowe. Matyjaszczyk nie przyznaje się do winy - twierdzi, że padł ofiarą pomówienia.
Prezydent Częstochowy został 25 lutego zatrzymany przez CBA w ramach śledztwa prowadzonego przez śląski wydział PK, w którym wcześniej zarzuty usłyszało kilkanaście osób, w tym inni samorządowcy z tego miasta. PK przedstawiła mu dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy przyjęcia (w latach 2018-2022) co najmniej 40 tys. zł w zamian za wprowadzenie zmian w budżecie miasta pozwalających na realizację zamówienia publicznego z korzyścią dla jednego z przedsiębiorców. Drugi zarzut związany jest z przyjmowaniem (od co najmniej września 2020 r. do co najmniej 31 października 2025 r.) od wielu osób korzyści majątkowych w łącznej kwocie nie mniejszej niż 129 tys. zł.
Katowicki sąd rejonowy nie zgodził się na aresztowanie samorządowca, w marcu sąd okręgowy nie uwzględnił zażalenia prokuratury na tę decyzję. Obecny na marcowym posiedzeniu sądu Matyjaszczyk wyraził zadowolenie, że zarówno sąd rejonowy, jak i okręgowy dokładnie zapoznał się z aktami i nie dał wiary twierdzeniom prokuratury. - Ja podtrzymuję, że wszystko to jest sprawa pomówienia – oświadczył. Nie chciał mówić o szczegółach, odesłał do swojego oświadczenia, które wcześniej zamieścił na Facebooku. Napisał w nim m.in., że „bezprawnymi metodami” został pomówiony o popełnienie przestępstw i wyraził przekonanie, że sprawa zostanie rozstrzygnięta na jego korzyść przed niezawisłymi sądami.
Po tym, jak sąd rejonowy odmówił aresztowania Matyjaszczyka, prokuratura zastosowała wobec niego wolnościowe środki zapobiegawcze. Podejrzany został zobowiązany do wpłaty 200 tys. zł poręczenia majątkowego, ma zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu, trafił pod dozór policji połączony z zakazem kontaktowania się z innymi podejrzanymi i świadkami. Zgodnie z decyzją PK, M. ma też zakaz przebywania na terenie Urzędu Miasta Częstochowy i został zawieszony w wykonywaniu czynności służbowych prezydenta. Obowiązki prezydenta przejął jego pierwszy zastępca Zdzisław Wolski.
W ubiegłym tygodniu na nadzwyczajnej sesji częstochowscy radni nie podjęli uchwały o przeprowadzeniu referendum ws. odwołania prezydenta Matyjaszczyka. Propozycja opozycyjnych radnych PiS nie uzyskała wymaganego poparcia 3/5 głosów ustawowego składu rady. Wcześniej radni PiS wezwali Matyjaszczyka do złożenia mandatu na piśmie.
Krzysztof Matyjaszczyk jest prezydentem Częstochowy od 2010 r. W wyborach samorządowych w 2024 r., startując z komitetu Lewicy, w drugiej turze wyborów pokonał kandydatkę PiS Monikę Pohorecką. Obecna kadencja jest jego czwartą na tym stanowisku. Po zatrzymaniu, do czasu wyjaśnienia sprawy przez śledczych, został zawieszony w prawach członka Nowej Lewicy.
W październiku 2024 r. w ramach tego samego postępowania CBA zatrzymało byłego wicemarszałka woj. śląskiego i byłego wiceprezydenta Częstochowy Bartłomieja S. Przedstawiono mu kilka zarzutów korupcyjnych i prania brudnych pieniędzy. Dotyczą one zarówno pełnionej przez niego funkcji wicemarszałka, jak i okresu, gdy był wiceprezydentem Częstochowy. Po zatrzymaniu i aresztowaniu Bartłomiej S. zrezygnował z funkcji wicemarszałka. Został zawieszony w prawach członka Platformy Obywatelskiej.
Bartłomiej S. w maju 2025 r. opuścił areszt. Prokuratura zastosowała wówczas wobec niego inne środki zapobiegawcze – poręczenie majątkowe w wysokości 400 tys. zł, dozór policji połączony z zakazem kontaktowania się z określonymi uczestnikami postępowania i zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu.
Pod koniec października 2025 r. zatrzymany został ówczesny przewodniczący Rady Miasta Częstochowy Łukasz B., który był kandydatem Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Częstochowy w ostatnich wyborach samorządowych. Usłyszał pięć zarzutów dotyczących przyjmowania korzyści majątkowych, poświadczenia nieprawdy w dokumentach oraz podżegania do wystawiania nierzetelnych faktur dotyczących usług świadczonych w trakcie kampanii wyborczych.
Jak informowała wcześniej PK, w całym śledztwie jest 18 podejrzanych, którym łącznie ogłoszono 34 zarzuty dotyczące przyjmowania i udzielania korzyści majątkowych osobom pełniącym funkcje publiczne oraz prania pieniędzy pochodzących z przestępstwa. Prokuratura zaznaczyła, że śledztwo ma nadal charakter rozwojowy.
kon/ agz/