Fot. IGWP
Rekordowa fala upałów i ogromne zapotrzebowanie na wodę obnażyły skalę problemów z dostępem do surowca w wielu polskich gminach. Paweł Sikorski, prezes Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie” (IGWP) ocenił, że obecna sytuacja to efekt splotu zmian klimatycznych, wyzwań infrastrukturalnych oraz nawyków konsumenckich. Jego zdaniem w kolejnych latach presja na systemy wodociągowe będzie rosła.
W ostatnich tygodniach dziesiątki samorządów w całym kraju stanęły przed wyzwaniem zapewnienia ciągłości dostaw wody. W wielu miejscowościach doszło do gwałtownych spadków ciśnienia, a w niektórych przypadkach konieczne było organizowanie dostaw wody beczkowozami. Problemy dotknęły m.in. Piaseczna, Puław, Jasieńca, a także gmin Golczewo, Rząśnik i Radzymin, gdzie wprowadzono zakazy podlewania ogrodów i napełniania basenów wodą z sieci.
Zdaniem prezesa IGWP, Pawła Sikorskiego, obecnych trudności nie można tłumaczyć wyłącznie pogodą.
„Upały i susza są bezpośrednim wyzwalaczem kryzysu, ale skala problemu pokazuje coś głębszego: rosnące napięcie między zmniejszającą się dostępnością wody a wieloletnimi potrzebami inwestycyjnymi” – ocenił w rozmowie z Serwisem Samorządowym PAP Sikorski.
Dodał, że systemy wodociągowe w okresach szczytowych muszą mierzyć się nie tylko z podstawowymi potrzebami bytowymi mieszkańców, ale również z masowym podlewaniem trawników czy napełnianiem basenów, co w warunkach suszy powinno schodzić na dalszy plan.
Sikorski wyjaśnił, że branża od lat podejmuje działania w zakresie retencji, dywersyfikacji źródeł czy monitoringu sieci, jednak same przedsiębiorstwa wodociągowe nie działają w próżni. Według szefa IGWP kluczową barierą pozostaje stabilne finansowanie.
„Przez ostatnie lata wiele przedsiębiorstw funkcjonowało w bardzo trudnym otoczeniu kosztowym i taryfowym. Środki, które powinny zasilać rozwój, modernizację i odporność infrastruktury, często musiały być przeznaczane na bieżące utrzymanie systemu, pokrywanie kosztów energii, inflacji i codziennego bezpieczeństwa dostaw” – podkreślił Sikorski.
Na pytanie, czy firmy wodociągowe mogły przygotować się lepiej do tych wyzwań, prezes IGWP powiedział, że pytanie należałoby zadać szerzej: „czy jako państwo, samorządy, regulatorzy, przedsiębiorstwa i mieszkańcy stworzyliśmy wystarczająco dobre warunki do długofalowego zarządzania wodą”.
Zapytany o to, jak nowe przepisy dotyczące jakości i monitoringu wody wpłyną na dostęp do niej w okresach zwiększonego zużycia Sikorski ocenił, że „przepisy jakościowe same w sobie nie zwiększą zasobów wody”. Według niego nowe regulacje wzmocnią za to bezpieczeństwo konsumentów i podniosą standard zarządzania ryzykiem w całym systemie dostaw: od ujęcia, przez uzdatnianie i sieć, po kran odbiorcy.
Jego zdaniem podobnie należy patrzeć na dodatkowe środki z programów rządowych, w tym programów związanych z ochroną ludności. W ocenie prezesa IGWP, choć poprawiają one gotowość awaryjną i logistykę w sytuacjach kryzysowych, nie rozwiążą one fundamentalnego problemu braku opadów czy niskiej retencji glebowej.
„Dlatego w kolejnych latach możemy ograniczać skutki takich sytuacji, ale nie powinniśmy zakładać, że problem sam się zmniejszy. Wręcz przeciwnie - przy postępujących zmianach klimatu, wyższych temperaturach, mniejszej pokrywie śnieżnej zimą i coraz bardziej gwałtownych opadach musimy liczyć się z tym, że presja na systemy wodociągowe będzie rosła” – ostrzegł Sikorski.
Jego zdaniem odpowiedzią musi być inwestowanie w infrastrukturę i zmiana sposobu myślenia o wodzie. „To już nie jest zasób oczywisty i nieograniczony. To dobro strategiczne. Dlatego należy też położyć nacisk na edukację i promowanie racjonalnego zużycia wody przeznaczonej do spożycia” - dodał.
Rozwiązaniem powinna być też szeroko rozumiana retencja – od dużych zbiorników i modernizacji sieci po lokalne działania, takie jak ogrody deszczowe czy zielone dachy.
Według Sikorskiego skuteczna walka z deficytami wymaga wspólnej odpowiedzialności branży, samorządów, regulatorów oraz samych mieszkańców.
mp/