Fot. PAP/Sebastian Borowski
Inicjatorzy odwołania burmistrza i rady miejskiej w Sobótce (woj. dolnośląskie) złożyli we wrocławskiej delegaturze KBW wniosek o przeprowadzenie referendum w tej sprawie. Dołączyli do niego listę blisko 2200 podpisów. Burmistrz nie zgadza się ze stawianymi mu przez nich zarzutami.
Jak poinformowali PAP inicjatorzy referendum, wniosek i podpisy zostały złożone we wrocławskiej delegaturze Krajowego Biura Wyborczego we wtorek rano. Podkreślili przy tym, że pod inicjatywą podpisało się blisko 2200 osób. „Co stanowi potężny, demokratyczny mandat do przeprowadzenia głosowania nad odwołaniem władz przed upływem kadencji” - piszą w nadesłanym oświadczeniu.
Złożenie wniosku o przeprowadzenie referendum z listą podpisów potwierdziła PAP Paulina Bieszczad z wrocławskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego.
„Dzisiaj wydamy potwierdzenie złożenia wniosku. (...) Komisarz wyborczy ma 30 dni na jego sprawdzenie; w tym czasie może też zobowiązać do jego uzupełnienia” – poinformowała Paulina Bieszczad.
Jeśli wymogi formalne zostaną spełnione, komisarz wyda postanowienie o przeprowadzeniu referendum i wyznaczy jego termin.
Mieszkańcy, którzy doprowadzili do zbiórki podpisów pod wnioskiem o referendum ws. odwołania burmistrza Mirosława Jarosza i rady, przekonywali we wtorek, że ich inicjatywa ma charakter obywatelski i apolityczny. Burmistrzowi i radnym zarzucili nietrafione inwestycje i brak konsultacji społecznych, np. w przypadku zakupu przez samorząd Hotelu „Miś”. Ta sprawa była punktem zapalnym w Sobótce - władze gminy podjęły decyzje o zakupie nieruchomości i przekształceniu jej w nową siedzibę magistratu. Inicjatorzy referendum przekazali również, że niepokoi ich skala i tempo zadłużenia samorządu, a także brak transparentności w przypadku podejmowanych decyzji.
Jak powiedział PAP jeden z inicjatorów przedsięwzięcia i radny Sobótki, Piotr Grudziński, proces decyzyjny dotyczący hotelu odbył się bez zaproponowanych konsultacji społecznych, a wszystko działo się w pośpiechu i bez zasięgnięcia zewnętrznych opinii.
„Burmistrz na kolanie przygotował ekspertyzy, które opracowali pracownicy urzędu, czyli jego podwładni. Myśmy oczekiwali, że zostanie to poddane debacie w formie konsultacji, (...) zostaną też zamówione opinie zewnętrznych ekspertów „- powiedział Grudziński.
Burmistrz Sobótki Mirosław Jarosz w rozmowie z PAP odparł te zarzuty.
„Przede wszystkim jesteśmy dla mieszkańców jako urzędnicy. Tutaj nie chodziło o poprawę funkcjonowania pracowników urzędu, tylko rozchodziło mi się o dostępność i jakość obsługi petentów, czyli naszych mieszkańców” - powiedział PAP burmistrz.
Nie zgodził się również z argumentem adwersarzy dotyczącym braku konsultacji społecznych. „Ja byłem za tym, żeby takie konsultacje przeprowadzić. Jednak ci sami radni później wycofali wniosek o konsultacjach” - podkreślił.
Przypomniał również, że w ubiegłej kadencji gmina pod jego rządami pozyskała ponad 100 mln zł z dotacji zewnętrznych i zaangażowała drugie tyle ze środków własnych. Takich pieniędzy - co podkreślił burmistrz - gmina dotychczas nie widziała, a budowane są z nich drogi, szkoły, chodniki, oświetlenia, ścieżki rowerowe.
Pytany przez PAP o to, czy boi się wyniku ewentualnego referendum, odparł, że jest ono „oparte na intrygach i manipulacjach” i zastanawia się, dlaczego dużą grupę mieszkańców udało się do niego przekonać. „Wierzę w prawdę i rozsądek naszych mieszkańców” - powiedział.
Z kolei Grudziński stwierdził, że zbiórka podpisów odbyła się bardzo szybko, co pokazuje wolę dużej części mieszkańców. „Wierzę, że referendum będzie skuteczne” - powiedział Grudziński.
Jarosz został wybrany w wyborach samorządowych w 2024 r. w drugiej turze. Otrzymał 2360 głosów, co przełożyło się na wynik 51,89 proc. poparcia. Jego kontrkandydat otrzymał o 172 głosy mniej.
Sobótka to gmina wiejsko-miejska. Jest położona w powiecie wrocławskim u stóp popularnego wśród mieszkańców Dolnego Śląska Masywu Ślęży. Jej historia - według źródeł - sięga XII w. Zgodnie z danymi GUS zamieszkuje ją ok. 10 tys. dorosłych osób.
kak/ ugw/