fot. PAP/ Radek Pietruszka
W poniedziałek, który był jednocześnie ostatnim dniem wakacji, nauczyciele oraz przedstawiciele nauczycielskich związków zawodowych manifestowali przed siedzibą premiera. Chcieli tym samym okazać swoje niezadowolenie z niespełnienia przez rząd obietnicy szybkiego procedowania obywatelskiego projektu, który w swoich założeniach zrównuje pensje nauczycieli ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce.
Minęło 1747 dni od złożenia w Sejmie przez Związek Nauczycielstwa Polskiego obywatelskiego projektu „Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli”. Głównym założeniem projektu, pod którym podpisało się ponad 250 tys. obywateli, jest powiązanie wynagrodzeń nauczycieli ze średnimi pensjami w gospodarce. Mimo wcześniejszych deklaracji rząd nie podjął prac nad projektem.
„Przyszliśmy przed Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, żeby przypomnieć rządzącym o ich obietnicy. Jesteśmy tutaj, aby po raz kolejny powtórzyć decydentom na różnych szczeblach, że edukacja nie jest kosztem. Edukacja jest inwestycją, najlepiej opłacalną inwestycją w młodego człowieka” – mówił podczas protestu prezes ZNP Sławomir Broniarz.
Szef ZNP zwrócił uwagę na problem braków kadrowych w szkołach, wiążąc je z niskimi zarobkami, które zniechęcają młodych ludzi do podejmowania zawodu. Broniarz odniósł się również do zaproponowanej 3-proc. podwyżki dla sfery budżetowej w 2027 roku. W imieniu związku wyraził dezaprobatę dla tego rozwiązania domagając się jednocześnie wzrostu płac o co najmniej 15 proc.
„Wszystko w szkole zaczyna się od dobrego nauczyciela. Dlatego dzisiaj wywołujemy polityków do tablicy, szczególnie tych, którzy w 2023 roku podpisali się pod deklaracją Związku Nauczycielstwa Polskiego związaną z naszą inicjatywą obywatelską. (…) Rządzący zapewne 1 września zwrócą uwagę w jakich warunkach pracują szkoły i funkcjonują nauczyciele. Tyle tylko, że to będą miłe, ciepłe słowa za którymi nie idą żadne działania” – dodał Broniarz.
Wiceszefowa ZNP wyliczała największe bolączki, z którymi dzisiaj zmaga się polska szkoła. Wśród nich znalazła się sytuacja demograficzna nauczycieli a także edukacja włączająca, która zdaniem Urszuli Woźniak została wprowadzona do szkół w sposób niewłaściwy.
„Od 3 lat słyszymy nieustannie: dostaliście 30 i 33 proc. podwyżki. Wdrukowano tę frazę w taki sposób w głowy nauczycieli, że nawet posłowie uwierzyli, że nauczyciele dobrze zarabiają. A to nijak się ma do faktów” – podkreślała w swoim przemówieniu.
Obecni na manifestacji przedstawiciele innych związków zawodowych nie kryli, że propozycja 3-proc. podwyżki dla sfery budżetowej to złe rozwiązanie. Podkreślali, że rządzący nie mogą oszczędzać na tych, którzy tworzą państwo.
Protestujący wyliczyli również inne obietnice, których rząd do tej pory nie zrealizował. To m.in.: wzrost wynagrodzeń nauczycieli, kadry naukowej oraz pracowników niepedagogicznych; podniesienie prestiżu zawodu nauczyciela; wydłużenie obowiązywania nauczycielskich świadczeń kompensacyjnych a także odbiurokratyzowanie systemu oświaty.
Delegacja Związku Nauczycielstwa Polskiego złożyła petycję do premiera Donalda Tuska. „Domagamy się wprowadzenia systemowego rozwiązania, które sprawi, że płace nauczycieli nie będą pozostawały w tyle za zarobkami innych grup zawodowych” – zaznaczono w petycji.
mo/