Fot. PAP/Leszek Szymański
W kluczowych obszarach, takich jak sprawy obywatelskie, od lat stosowane są ujednolicone standardy kalkulacji zadań zleconych, a przy opracowywaniu nowych przepisów kładziony jest nacisk na określanie metodologii finansowania - poinformowała wiceminister finansów Hanna Majszczyk, odpowiajając na zarzuty o niedofinansowanie tzw. zadań zleconych. Zaznaczyła przy tym, że wysokość dotacji nie może być kształtowana w dowolny sposób.
Poseł Andrzej Śliwka zwrócił się do resortu finansów z interpelacją w sprawie niedofinansowania zadań zlecanych samorządom przez administrację rządową. Parlamentarzysta zauważył, że obecny system zmusza samorządy do pokrywania części kosztów z własnych budżetów. Wskazał, że w takich obszarach jak prowadzenie urzędów stanu cywilnego czy ewidencji ludności, otrzymywane dotacje pokrywają jedynie ok. 50 proc. faktycznych kosztów, co negatywnie wpływa na możliwości inwestycyjne samorządów.
W odpowiedzi wiceminister finansów Hanna Majszczyk przypomniała, że ogólna metodologia ustalania wysokości dotacji wynika wprost z art. 129 ustawy o finansach publicznych, zgodnie z którym kwoty dotacji na zadania zlecone są określane przez dysponentów części budżetowych według zasad przyjętych w budżecie państwa do określenia wydatków podobnego rodzaju.
Wiceszfowa MF podkreśliła, że „dotacje powinny być przekazywane na zadania, a nie na finansowanie poszczególnych kosztów rodzajowych, a ich wysokość nie może być kształtowana w dowolny sposób”.
Majszczyk zaznaczyła przy tym, że wysokość dotacji na poszczególne zadania kalkulowana jest według zasad przyjętych w budżecie państwa do określenia wydatków podobnego rodzaju, o ile odrębne przepisy nie stanowią inaczej. Co oznacza np., iż cześć wynagrodzeniowa dotacji przeliczana jest na dany rok odpowiednio tak jak dla jednostek rządowych.
Majszczyk wskazała, że „organ wykonawczy JST, realizując zadania zlecone, powinien gospodarować tymi środkami publicznymi zgodnie z zasadą określoną w art. 254 pkt 3 ustawy o finansach publicznych, tj. w sposób celowy i oszczędny z zachowaniem zasady uzyskiwania najlepszych efektów z danych nakładów”.
Przypomniała także, że za podział środków na poziomie lokalnym odpowiadają głównie wojewodowie, którzy przy ustalaniu kwot powinni brać pod uwagę wyniki sprawowanego nadzoru oraz rzetelność i gospodarność wykonywania zadań przez samorządy.
Wiceminister nie zgodziła się z zarzutem braku transparentnych metod kalkulacji w odniesieniu do tzw. spraw obywatelskich. Przypomniała, że od 2015 roku podział środków w tym zakresie dokonywany jest w oparciu o jednolite sposoby kalkulacji kosztów, uzgodnione z MSWiA oraz wojewodami. Przypomniała, że pod uwagę brane są m.in. kryteria liczby zrealizowanych spraw przez daną JST, ujednolicony czas realizacji poszczególnych czynności oraz przyjęta stawkę roboczogodziny, która uwzględnia niemal wszystkie koszty, w tym wydatki rzeczowe.
Wiceminister wskazała, że jedynie konserwacja ksiąg stanu cywilnego jest finansowana odrębnie.
Majszczyk dodała, że stawka roboczogodziny jest systematycznie waloryzowana wraz ze wzrostem części wynagrodzeniowej dotacji. O ile w 2015 roku wynosiła ona 22,92 zł, o tyle obecnie została podniesiona do poziomu 51,44 zł.
Wiceszefowa MF zwróciła uwagę, że w celu uniknięcia niedoborów finansowych, w ustawach budżetowych corocznie tworzona jest rezerwa celowa. Może ona zostać wykorzystana na uzupełnienie dotacji dla JST w przypadku wystąpienia większej liczby zadań niż pierwotnie zakładano, co w ocenie resortu powinno eliminować sytuacje niedofinansowania w tym obszarze.
Odnosząc się do przyszłych rozwiązań, wiceminister poinformowała, że w toku prac nad nowymi projektami ustaw rządowych, które nakładają na samorządy dodatkowe obowiązki, kładziony jest szczególny nacisk na wprowadzanie regulacji pozwalających jednoznacznie określić metodologię kalkulacji niezbędnych środków do realizacji danych zadań zleconych.
mp/